Skocz do zawartości

daron64

Members
  • Postów

    7870
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez daron64

  1. daron64

    Owies jak uprawiać?

    Jeszcze do kompletu poopowiadaj jak mało Ci Twój Passat TDI pali. Edit W zasadzie nie jak mało pali, ale jak dużo w czasie jazdy produkuje.
  2. 🧐 Tak w ogóle pamiętacie moje perypetie z koszeniem? Otóż się nie skończyły. Zrobiliśmy ten wariator, polatalismy wszystko, wyjęliśmy ten grzebień, kupiłem dwa nowe aku. Dokosilismy koło domu i pojechaliśmy na drugą działkę zacząć. Wszystko spoko. Dziś rano wymieniliśmy główki od kosy. Koszenie szło bardzo ok aż do momentu jak matka spytała, którędy kombajn będzie zjeżdżał. Mowie, że niech najpierw szczęśliwie skosi. Nie minęło 10min, telefon - pierdolnela opona, dętka wylazła na wierzch. Opona oczywiście przednia. Pojechałem, spuściliśmy powietrza i powoli zjechaliśmy. Dzwonię do sąsiada czy przyjedzie mi dokosi - może z pół hektara zostało. On że spoko. Odpala kombajn, jakiś przewód hydrauliczny mu pierdolnął. Leciałem jeszcze do sklepu po nowy, przywiozłem, sąsiad złożył. Przyjechał kosić. Został kawałek długości może 100m, do zrobienia że 2, może 3kolka. Jeb upierdolilo się coś od napędu motowidel. Mam k**wa dość. To jest niemożliwe, żeby miec takiego pecha.
  3. Nie mam słupów żadnych z zbędnych. Srodek, gdzie dociska rama jest ok, ale im dalej na zewnątrz tym biedniej. To takie bloczki co ze 20lat leżały na kupce, teraz większość poszła na oborę, ale parę zostało. Czy dobrze wykonane? Nie znam się. Ale jak do tej pory służyły głównie za podstawki pod różne rzeczy i przez ten okres nic się nie pokruszyły. Bloczki mam, krawężniki musiałbym kupić, a tani biznes to to nie jest. A żeś wymyślił z tym kowadłem. Pod bloczki chciałem zrobić na ramkach korytka i dać w spod jakas gumę. Nie wiem ile waży, ale jak jednego dnia przewiozłem ponad 200szt z kupki na kupkę, to mój kręgosłup jakby mógł, to napewno kazałby mi się puknąć w głowę
  4. Pytanie - bloczki fundamentowe sprawdza się jako dociążenie do talerzowki? Czy moment się porusza?
  5. Chyba nie do końca rozumiesz jak będzie działac taka odległość na gospodarkę. Robisz na etacie? Kończysz pracę o godzinie powiedzmy 16. I co? Jedziesz 3godziny w jedną stronę, żeby wykonać jakiś zabieg i spowrotem do domu bo rano do pracy? Pracujesz np na nocki często i co? Po nocy lecisz autem niewyspany i potem niewyspany wracasz? Weekendy? Super. Tylko że nie w kazdy weekend będziesz miał pogodę na dany zabieg jaki chcesz wykonać. 5ha to masz z 15h orki, z 10h uprawy, 5h siewu + zaczepianie, doczepianie, obsługa, naprawy, zasypywanie/zalewanie, przejazdy. Na to wszystko powiedzmy że pogoda może być różna, bo i w lekki deszczyk będziesz oral, choć 60tka no przyjemne to nie będzie. Uprawa i siew- będzie padać , będzie się "mazać". No i czy załóżmy powiększ 10wrzesnia, czy 20 to tam do przezycia. A opryski? Czasami jest tylko male okienko pogodowe danego dnia. Nawozy? To samo. Dwa tygodnie suszy, a deszcz akurat wtedy jak nie możesz przyjechac. Uprawa roli to nie jest coś, co sobie robisz kiedy Tobie pasuje. Poczekaj do żniw, jak będziesz musiał iść do kogoś w łache żeby Ci skosil 5ha. Myślisz, że ktoś się będzie dopasowywał do Ciebie z terminem? Myślisz, że każdego roku będzie jak w tym, że w zasadzie 2tygodnie bez deszczu i każdy sobie na spokojnie kośi? Nie chce być zrzęda, ale sam mam gospodarkę praktycznie na miejscu i pracuje i powiem Ci, że niekiedy jest naprawdę ciężko że zrobieniem wszystkiego na czas. Dobrze to przemysl, bo na dłuższą mete będziesz się męczył.
  6. Jak wczoraj odpalalismy to tak pokazywało. Dziś w pracy, na obrotach pod 30
  7. Udało się.wczoraj poskładać zlomka do kupy. Aku dwa nowe, klemy nowe - odpalił bez problemu, ładowanie pokazuje ciut ponad 24. Na wariatorze śruba zmieniona, grzebień wyjęty spod sit, w zasadzie to że ślimaka od podajnika kłosowego, nowy grzebień założony. Zostało koło domu półtorej hektara i na drugiej działce niecałe 3. Mam nadzieję, że pazdzierz jakos wytrzyma, bo od połowy przyszłego tygodnia jakieś deszcze już pokazują.
  8. Już chyba 3rok kupuje miernik co roku po dopłatach robię mnie lub większe zakupy - jakiś sprzęt, kluczy itd i od paru lat za każdym razem wylatuje z koszyka
  9. Pokaż zdjęcia pszenżyta na 9.5t
  10. Wziąłem dwie nowe centry. Zmieniłem od razu klemy. Zapalił bez problemu. Ładowanie zegar pokazuje 24z groszami.
  11. No nic, trzeba mi na już, to przepłace.
  12. Teraz były ~120/900 Ale to tak trzeba na juz
  13. W innym sklepie centra 460, a jakieś dwa inne 430/390. Oczywiście tych najtańszych to tylko jeden zostal
  14. To nie dziadowanie tylko pozorne oszczędności 😛 Kufa. W Grene taki go part 459zl
  15. Tego właśnie się boje i nie wiem czy od razu kupować dwa Niestety nie Kurcze konkretnej liczby nie pamietam Sprawdzę w tym co się ostał jak to wyglada Tego właśnie się boje i nie wiem czy od razu kupować dwa Niestety nie Kurcze konkretnej liczby nie pamietam Sprawdzę w tym co się ostał jak to wyglada
  16. Pany w bizonie wybuchł mi akumulator. Włożone były dwa różne i z tego co wiem to parę lat w takiej konfiguracji chodziło to bez problemu (u mnie 3sezon). Jak budziliśmy go po zimie, go jak pochodził chwilę, to było słychać lekkie jakby syczenie. Dolalem elektrolitu - w obu były chyba po 2 cele odsłonięte (nie wiem jak to pominąłem, no ale teraz to już nieważne). No i normalnie palil, chodzil, nic nie syczalo, nic się nie grzało itd. Znajomy kosił i po któryms odpaleniu jeden z aku roz** - górę podniosło. Ten co ocalał to go part 120Ah 900A. Dołożyliśmy mu do pary przełożona z zetorka centrę duża - tylko taki napewno sprawny miałem, a chcieliśmy zjechać choć do domu. Kontrolki się paliły, ale nie odpalił. Tzn po wciśnięciu startera było słychać taki jakby syk gdzieś z tyłu i nic. Przy drugiej próbie już kompletna cisza. Wróciliśmy do domu. Przełożyłem centrę z powrotem do zetorka - zapalił od strzala. Tego ocalałego goparta podpiąłem pod prostownik - niby nie jest rozladowany, ale zostawiłem go do ładowania. No i po tym długim ( jak zwykle) wstępie, część zasadnicza. Czy jak jebnal ten jeden aku, to coś mogło się po drodze ro***erdolic, jeśli tak to co i jak to sprawdzić bez elektryka pod ręką? Wizualnie wszystko wygląda ok. Jakie najmniejsze Aku można wsadzić w bizona żeby to odpalalo. W temacie o akumulatorach oczywiście rozstrzał straszny. A nie wiem czy bawic się w wymianę jednego, czy od razu dwa nowe. Czy ten ocalały jak przeloze do zetorka i ten odpali, to raczej pewne, że akumulator jest sprawny? Ten ocalały jak podłączyłem do prostownika, to popuscilem korki i w tym od celi przy + było ciśnienie
  17. U mnie w domu nigdy się nie pilo przy paracy. Nawet jednego piwka.
  18. Ja tam mam normalna pracę, także tak naprawdę te rolnictwo to bardziej hobby. Kredyty też nie jakieś wielkie żeby mi ich spłata spać po nocach nie dawała. Tylko to takie na dłuższą metę strasznie wkurwiajace te "zawsze coś". Dobrze jeszcze, że narazie pokazują pogodę, to może zdąży się to ogarnąć jakoś na spokojnie.
  19. Nic nie mów, matce się dostało Jak tylko próbuje mi "pomoc" i podpowiada czy się zmieszczę czy nie, to się kręcę, każdy ruch kierownica jest zly. Pogoniłem ja - jeb, za pierwszym razem bez żadnej poprawki 😛 aż się złości na mnie. Biedna, cierpliwa kobieta
  20. A z futryną to dziś aż zdjecie zrobiłem. Ojciec że 30lat tu przyczepy wpychał bezszkodowo, mi jakoś nie idzie 😛
  21. Rekord tak, volovinka nie. Także tutaj nie ma zasady. @galan99 Aaaaa jeszcze zapomniałem - wjeżdżałem że szpikulcem od balotów pod wiatke i się zagapilem i go nie opuściłem - złamany balek i parę dech wywalonych. No ale to i futryną to ewidentnie moja zasługa.
  22. W sobotę na spokojnie wyjechaliśmy sobie przekosic pszenżyto. Z przyczepę nakosilismy i fajrant, bo znajomy do pracy, ja na wesele itd. Jeszcze sobie w międzyczasie siano pozwozilem i tak jakoś całkiem całkiem wszystko szło. No i wiedziałem, że coś za dobrze się układa wszystko - dziś może z hektar skosilismy i musiałem z połowica leciec do lekarza, znajomy został i kosił, przyczepy mu wyciągnąłem i miał kosić ile wejdzie. Pół godziny minęło od wyjazdu - telefon - nic się nie zepsuło, ale się zagotował. Pół godziny kolejne - jednak koniec koszenia - na górnym sicie te zgrzeblo się rozjebawszy. No spoko wymieni się. Minęło kolejnych parę minut, telefon - jeszcze przy wariatorze jakaś śruba się uj***la i lata jak wsciekly. No spoko wymieni się. Minęło kolejne kilka minut, telefon - yyy akumulator wybuchł. No ja ciez pier**lę. Oczywiście okazało sie, że stare co miałem w zapasie juz ch*j strzelił i parę stówek pójdzie w pizdu. Do tego jeszcze, pomimo że założyliśmy drugi akumulator, na pewno sprawny, głupi ch*j nie odpalil. I stoi tak na polu. A jeszcze ostatnimi czasy koles mi piznal auto na parkingu, chyba pękła mi rura od intercoolera, wyjeżdżałem przyczepa z garażu i się zagapilem i wyrwałem cała bramę z futryną i..hmm narazie to tyle, w ciągu ostatnich 5dni. Jakiś czas temu pisałem, że chce tylko w tym roku to skosić, co będzie to sprzedac, posplacac kredyty i niech się ten rok kończy. Ale chyba kuźwa nerwowo do grudnia nie wytrzymam jeśli to będzie tak się rozwijać wszystko. Aaaa co do pszenżyta, to sypie słabiej niż wygląda.
  23. Też wymieniałem jakiś czas temu uszczelnienia to parę miesięcy może był spokój. No ale u mnie trochę mniej to zwrzygane nie u Ciebie, to i nic z tym nie robię
  24. Za załadunek turem przyczep ~20t płaciłem 150-200zl. U nas miało padać, ale narazie pogoda się trzyma. 15km odemnie padało, a u mnie wygląda na to, że jestem na skraju deszczowych chmur. Trzymajcie kciuki żeby wytrzymało.
  25. Reszty nie czytałem, poza pierwszym postem. Człowieku - wez to oddaj w dzierżawę. Ktoś będzie obrabiał i ojcowizna nie będzie leżeć odłogiem, a Ty jakieś pieniądze bez niczego będziesz miał Dobra, przeczytałem i zdanie swoje podtrzymuje. Szkoda nerwów, zdrowia. Nie dopilnujesz wszystkiego na czas i tylko będziesz się wk***ial.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v