Swego czasu sobie robiliśmy 40-50m + dla dziadków + dla ciotki. Wszystko obrabial Stihl 280. 16lat wytrzymał. Tzn nadal jest, ale brat kiedy coś ciał i ulamal kawałek korpusu, tak że nie ma jednego amortyzatora + gaźnik do wymiany. No i jak tak policzyli mi w serwisie, to wyszłoby wszystko z robocizna jakieś 8 stow. Wziąłem sobie na raty (były akurat 0%) 261, a stara stoi "na wszelki wypadek" .Nowa od starej zauważalnie lzejsza. Na papierze trochę mocniejsza, w praktyce nie odczuwam tego. Dźwięk ma dużo ostrzejszy, tzn nowa taki wyższy, a stara niższy, głębszy - przyjemniejszy. Mam niecałe 3lata, to spierniczylo się te odprężanie. Początku go uzywalem i paliła bardzo bardzo lekko, nieporównywalnie lżej niż stara. Ale z czasem uj to strzelił. Wciskam, odpalam i efekt taki jakby coś było, hmm.. zapowietrzone? Takie wrażenie mam. W regulacji była chyba łącznie 2razy.
Co do łańcuchów, to w sumie tylko stihla używam i po pełnym z iorniczku albo muszę delikatnie go podciągnąć, albo i nie. Ojciec z kolei korzystał tylko z Oregonu i też chwalił.
O to to to, nic nie zastąpi doświadczenia.