Moja awaria dalej stoi na polu - jak nie do roboty, to deszcz. Przedwczoraj poszedłem, mówię chociaż wał napędowy zdejmę, to się spróbuję go ruszyć, może wyskoczy bieg/reduktor. Wyszedłem na pole - wiatr łeb urywa - no jeszcze mnie nie pojebało tam klęczeć w błocie na tym wygwizdowie. Z powrotem do domu. Już zboże wkoło niego powschodzilo, muszę go ściągnąć, bo mi w opryskach będzie przeszkadzał i kombajnem ciężko objechać będzie 😅
A ja piwa z kolei mogę w ogóle nie pić - dosłownie raz na parę tygodni czasem jedno wypije, chyba że jakiś grill czy coś. Zdecydowanie wolę siąść że znajomymi przy stole z jakąś flaszka.
Albo nie wiem jak niektórzy przy pracy piją 🤷 nie wiem, czy to kwestia tego, że u mnie w domu raczej się nie pilo za wiele, ale jak coś robię, to nigdy nic, a czasem jak od kogoś ciągnik pożyczam, a tam butelek się wala, że siąść ciężko.
Kiedyś znajomy miał przyjechać, przywieźć zaproszenie na wesele, no to jedzenia narobiliśmy, wódka parę dni w zamrażalniku polezala. Znajomy z przyszłą żoną przyjechał, patrzy i mówi: "tak sobie wlasnie wyobrażałem zapraszanie na ślub" 😄 mówił, że większość gdzie nie zajedzie, to albo akurat gdzieś wyjeżdżają, albo nie mają czasu, albo przy herbacie przyjmują, a siąść i się zwyczajnie wódki napić to już nie ma z kim.