Jeszcze kwestia taka, że duże gospodarstwo nie musi być super gospodarstwem. Mam blisko jednego molocha - kilka tys ha, jedno mniejsze ~2tys ha i jedno nie wiem dokładnie, ale poniżej 1tys ha. Te największe kiedyś było zarządzane przez inną osobę i z tego co z pracownikami się rozmawiało, to był porządek - wszystko płacone na czas, sprzęt dbamy, wszystkie "surowce" kupione za wczasu na zapas itd. Zmienił się zarządca (właściciel te chyba) i wszystko się zmieniło - raz jesteś traktorzysta, raz musisz grzebać przy ciągniku, zaległości z wypłatami (jeden z pracowników opowiadał, że za same nadgodziny ma niewypłacone 7tys), bieganie z wiaderkiem i przelewanie paliwa z jednej maszyny do drugiej, bo nie ma w zbiornikach, gnojenie pracowników itd.
Srednia firma - ogarniaja wszystko w parę osób, wszystko porobione na czas - z tego co rozmawiałem to chwała sobie pracownicy.
Trzecia - tak po środku. Niby z wypłatami ok, ale też raz jesteś traktorzysta, raz mechanikiem (nie mówię oczywiście o sytuacjach takich poważnych, gdzie bez serwisu się nie obejdzie), do tego średnio ogarnięty zarządca - słyszałem historię, jak raz poszedł na pole, wyrwał jakieś zielsko, przyniósł pracownikom pokazał i powiedział, że trzeba jechać z nawozem, bo coś słabo ten rzepak wygląda..
Także praca w dużym gospodarstwie, to nie tylko jeżdżenie nowym ciągnikiem. No i jak wyżej pisali, jak u siebie masz robotę w polu, to w takim gospodarstwie też, tylko wielokrotnie więcej. Raczej ciężkie do pogodzenia, tym bardziej że w sezonie nie zostawisz ciągnika na środku pola po 8-12ha, tylko robi się, aż robota będzie zrobiona.