Całkowicie rozumiem Twoją decyzję bo opony generalnie są drogie a te markowe to już kosmos. Wyraziłem tylko opinię o tych oponach. Jak widać z pozostałych wpisów są też tacy co je chwalą i to dokładnie za to na co inni narzekają czyli odporność na ścieranie i wytrzymałość na obciążenia. Tak więc albo powtarzalność przy produkcji tych opon jest na niskim poziomie i trafiają się dobre albo fatalne albo aż tak w różny sposób są użytkowane.
Miejmy nadzieję,że Twoje polatają bez problemów do czasu aż pożegnasz się z Fendtem.
Wyszkolić młodziaka i niech aportuje kury sąsiadów nowemu panu
Tak to już jest,że jak jakaś zwierzyna robi nam szkody to byśmy chcieli zlikwidować i tyle ale jak się stanie oko w oko z tak zlęknionymi i niewinnymi oczami to już nie każdy dałby radę ukatrupić takiego fajnego rudzielca...mimo świadomości,że to z punktu widzenia posiadacza drobiu pospolity szkodnik...
Nie jest aż tak źle z Kubotą tylko trzeba się przyzwyczaić a właściwie na nowo nauczyć pracować tym ciągnikiem. Silnik osiąga wysokie obroty jak na ciągnik i stąd te różnice. Mam też starego FiataAgri o mocy 140 KM. i on też kręci wysokie obroty a mimo to pali bardzo mało. Trzeba tylko pamiętać o tym,że z takim silnikiem nie da się ruszyć z obciążeniem z wolnych obrotów. To samo jest w Kubocie. Silnik wkręca się bardzo szybko i ochoczo i mimo pracy na wyższych obrotach nie pali dużo.
Ogólnie czasy silników, które ciągną nawet pod obciążeniem od samego dołu obrotów już się skończyły i jeśli ktoś chce mieć ciągnik z takim silnikiem to musi opierać się na używkach.
Kolejne normy czystości spalin narzucają producentom montaż coraz to kolejnych "dławików" mocy...to niestety droga donikąd i sam jestem ciekaw do czego to w końcu doprowadzi.
Z jednej strony dziwię się zastosowanej technologii a z drugiej podziwiam za upór żeby tyle ziemi wybrać ciągnikiem z ładowaczem
Komentować tego czemu tym robiłeś a nie czym innym nie będę bo wiadomo,że każdy orze jak może
Bardzo fajny ciągnik podesłałeś ale tu może być trochę za mało mocy z kolei bo kolega chyba podobnej mocy miał JD a do tego jak się dołoży do niego jakiś sensowny ładowacz to cena mocno przekroczy założony budżet.
No właśnie też tak myślę po tym co widać na zdjęciach. Do tego kolega przesiadłby się na coś co już zna bo mimo,że inny to jednak podobny model miał więc nie musiałby się wszystkiego uczyć od nowa co do obsługi itp.
Zwrotność miałby może nawet lepszą bo te z napędem 4x4 chyba miały nawet lepszy skręt niż bez napędu a inne marki z tego okresu były pod tym względem słabe w porównaniu do JD, które miały mosty ZF ze specyficznym kontem pochylenia zwrotnic co owocowało rewelacyjnym skrętem.
Myślę,że nie było by głupio gdybyście się dogadali koledzy
Bez względu na to jaki ciągnik wybierzecie to nie warto oszczędzać na oponach a zwłaszcza do ciągnika z ładowaczem. Diagonalne nadają się tylko do pracy w lesie. Wszystkie inne prace w rolnictwie wymagają pracy na niskim ciśnieniu a to tylko na radialnych a najlepiej nisko profilowych. Dopłaciłem tylko 1.000,zł. za sporo szersze opony i jestem z tego bardzo zadowolony. Trzeba się tylko upierać przy swoim i targować. WSZYSCY dilerzy WSZYSTKICH marek bardzo niechętnie chcą zmieniać opony i robią wszystko by zniechęcić potencjalnego nabywcę. Efekt jest taki,że większość sprzedaje się na tym co wyszło z fabryki (często tylko na Polskę) a potem chłop ma ciągnik, który nie jest w stanie wykorzystać swojej mocy nawet w połowie tylko z powodu wąskich opon gównianego producenta.
Nie wiem co jest przyczyną sprzedaży Majora, Farmtracków i nowych "Ursusów" na tak wąskich oponach z przodu ale tak wąskie ogumienie w przednim napędzie w ciągnikach tej klasy odeszło do lamusa już ponad 20 lat temu. Nawet w MTZ zmienili most i dają sporo szersze opony od tych co kiedyś były.
Ja uważam,że można zrezygnować z fabrycznych obciążników gdy musimy ciąć koszty i dobrać-dorobić coś tańszego ale nigdy nie wolno oszczędzać na oponach bo to one łączą ciągnik z glebą i dbają o trakcję oraz to żeby nie ryć na przykład łąki po oś przy zwożeniu bel.
Piszesz, że szukasz czegoś do 40 tyś. i 80 KM a u kolega chce 45 tyś. za ciągnik o mocy 82 KM...nie wiem jak Ty ale nie widzę tu problemu bo 2 KM. różnicy nie robi a lepiej mieć te 2 KM. za dużo niż za mało a co do ceny to jak Ty byś odpuścił chwytak a kolega też by coś upuścił to byście się dogadali. Widać,że ciągnik u niego jest w ciągłym użytku więc chyba w pełni sprawny no i wygląda dobrze. Jedyny problem to może być odległość ale jak nie za daleko to może warto podjechać i obejrzeć.
No właśnie a do tego warto też negocjować z innymi dilerami ciągniki tej samej klasy z innych marek bo to też dobrze wpływa na "zmiękczenie" sprzedawcy marki, która nas interesuje. Nie wie przecież a przynajmniej nie powinien,że jesteśmy już zdecydowani właśnie na ich produkt bo wtedy to nic nie utargujesz. Ja testowałem i targowałem 5 modeli z różnych marek mimo,że byłem od początku mocno nastawiony na Kubotę.
Pamiętajcie koledzy,że taki zakup to poważna decyzja i nie tylko finansowa więc trzeba wszystko sprawdzić, przemyśleć i w miarę możliwości przetestować.
Za pierwszy przegląd płaciłem coś ok. 600,- zł. a drugi ma być właśnie za ok. 1.000,- zł.
Najlepiej takie rzeczy negocjować przy zakupie żeby była jasność. Jednak da się też już po wykonaniu usługi coś tam "wyrwać" na swoją korzyść. Wszystko zależy od dilera i kierownika serwisu. Po napisie na ładowaczu widzę,że sprzęt kupiony w Aldo. Ja kupiłem w firmie Adrol z Zambrowa a właściwie Wiśniewa koło Zambrowa.
Jeśli to co kolega pisze wyżej jest prawdą to albo podrożały Kuboty albo trafił na pazernego dilera i opornego sprzedawcę.
Niestety nie łatwo jest kupić taki sam ciągnik od różnych dilerów bo mają swoje rejony. Do tego jeśli nawet się kupi taniej gdzieś dalej to potem dochodzą problemy z serwisem bo dłużej się czeka i drożej płaci.
Warto jednak negocjować w przypadku podejrzanie wysokiej ceny z kilkoma dilerami i na tej podstawie w końcu wynegocjować dobrą cenę u najbliższego.
Jeszcze tylko złote felgi, złoty dach oraz złote zęby i złoty łańcuch na szyje dla operatora :lol:
a tak serio to każdemu się podoba co innego i bardzo dobrze,że nie wszyscy mamy czy lubimy to samo. Biorąc pod uwagę to ile kosztują dziś ciągniki to powinno być normalne,że można sobie wybierać kolory i różne bajery skora w sporo tańszych samochodach też można. Kolega ma czarną Valtrę i wygląda super. Jedyna wada chociaż może nie aż taka wada to to,że kurz bardzo widać na czarnym.
W każdym razie życzę zadowolenia z długiej i bezawaryjnej eksploatacji !!!
Też na to liczę oczywiście dużo zależy też od nas czyli o to jak będziemy dbali o nasz sprzęt a reszta to odrobina szczęścia.
W moich stronach to też egzotyczna marka. W mojej gminie moja jest na razie jedyna. W sąsiedniej są chyba dwie M135GX.
Też długo czytałem co się dało oraz w minionym sezonie testowałem kilka ciągników różnych marek w tym segmencie czyli ok. 75 KM i bez kabiny. Pod wieloma względami to porównanie wygrała właśnie Kubota. Jak do tej pory od połowy sierpnia nabiłem już ponad 300 godzin i jestem zadowolony. Wygodnie się pracuje, wszystko pod ręką a na dodatek mało pali. Zaraz godzin zacznie szybko przybywać i będzie kolejny przegląd po 600 godzinach.
Nie przejmuj się krytyka bo pomysł sam w sobie genialny i nie jest tu najważniejsza strona ekonomiczna tylko właśnie pomysł i do tego staranne wykonanie.
Wielu z nas ma czasem fajne pomysły ale z różnych przyczyn nie wprowadzamy ich w życie a Tobie się udało i za to wielki plus się należy i uznanie a nie marudzenie i szukanie dziury w całym.
Dokładnie tak jest z cenami używek. Jeszcze jak się potrzebuje czegoś bez napędu i ładowacza to mimo,że dość stary ale jednak dobry ciągnik można kupić za ok. 20 tyś. i parę lat porobić. Sam tak robiłem do tej pory. Jednak jak się chce z ładowaczem 3 sekcyjnym i napędem to tak jak piszesz ceny zaporowe i to za również dość stare maszyny i na dodatek przeważnie opony do wymiany. Jak się doliczy nowe opony plus jakieś tam drobne ogarnięcie typu oleje itp to się robi połowa nowego a to już bez sensu.
Azja i Afryka zaczęła pochłaniać coraz więcej starych ciągników z zachodu i to podniosło ceny.
Dla mnie kupno nowej Kuboty to też bardzo duży wydatek i obciążenie kredytem przez lata ale jak n ie będzie się psuć to powinna na siebie zarobić. Za ładowacz dałem dużo bo coś ok. 30 tyś brutto bez osprzętu. Brałem ciągnik bez kabiny bo taki jest mi potrzebny do wielu prac więc zaoszczędzone pieniądze z kabiny przeznaczyłem na ładowacz. Wszyscy mi odradzali ale zaryzykowałem i na razie jestem zadowolony bo łatwo się zdejmuje jak trzeba a jak się już zdejmie to mocowania są tak nisko i szeroko,że nie zasłaniają mi widoczności na przednie koła i to praktycznie przesądziło o decyzji. Łyżkę wziąłem oryginalna bo jest na prawdę solidna a karetkę do wideł to już z rzemiosła...niby solidna ale wykonanie tak na oko to jak by się ktoś uczył ciąć, frezować i spawać.
Wygląda na dużo cięższy a tu się okazuje,że oryginalny Kuboty waży ok. 100 kg. więcej ale za to udźwig mam mniejszy o 300 kg. tyle tylko,że ciągnik lekki i i tak praktycznie nie da się wykorzystać większego udźwigu bo to może być już niebezpieczne nawet z dociążeniem tyłu.
Co do opon to właśnie do ładowacza przydają się szersze bo jak się zbiera bele z łąki to przód siada. Z tego powodu wolałem dopłacić tysiąc i mieć szersze.