Córka niestety nie kontynuuje zabawy z rolnictwem, ma swój zawód, który lubi, zarabia lepiej ode mnie, zięć tak samo. Wnuk jeszcze za mały. A ja w życiu robiłem bardzo wiele rzeczy i pewnie jeszcze wiele będe robił, jak zdrowie pozwoli. Dlatego uważam, że najważniejsze jest zdrowie i trzeba liczyć sie z praca tak, żeby wystarczyło go jak najdłużej.
Tego nie da się kupić za żadną cenę - naderwane ścięgna, przemrożone stawy, połamane żebra - to na starość wyjdzie. A po co żyć jako 65 letni inwalida ?
Dla mnie główna wada obszarników to brak umiejętności liczenia i brak policzenia wartości pracy własnej i własnej rodziny. Jak się policzy uczciwie, to się najczęściej okazuje, że na waciki nie wystarczy.
Główny problem jest w naszym kraju taki, że ten, co ma auto w kredycie za 200 tys i na koncie 2 tys, jest uważany za bogatego, a ten, co ma auto za 10 tys i 200 tys na koncie, uważany jest za biedaka i wyśmiewany. Podobnie jest w rolnictwie - bogaty to ten, co ma nowego Fenda, tylko nikt nie liczy , że wartość netto takiego gospodarstwa jest często ujemna a cały dochód idzie na spłatę kredytów.
Tak jak w pracy na etacie, w pracy we własnym gospodarstwie tez trzeba się szanować.