Gdyby Rosji udało się skonsolidować rynek zbóż, co nie udało jej się z ropą naftową, to dolar USA zaczął by tracić na wartości, bo kraje biedniejsze przede wszystkim kierują się ceną, a tu Chiny mogłyby sobie pozwolić na obrót w juanach i obniżyc koszty wymieny i transferu swojej waluty. W tym momencie Europa zostałaby z ręką w nocniku, gdyz sztucznie wykreowała sobie koszty produkcji wszytskiego, w tym żywności, a sterownie wartością giełdową przestało by miec sens , bo większość towaru miały by kraje BRICS. W ten sposób eksport z UE musiałby być z definicji tani. A UE ma w planie likwidację dopłat do rolnictwa. I tu jest tylko jedna ścieżka - albo rezygnujemy z wprowadzania na siłę głupich przepisów i rolnictwo wraca do norm ogólnoświatowych, albo państwa dopłacają do produkcji jeszcze więcej niż teraz. Jedna i druga ściezka jest dla eurokomunistów i zielonych komunistów nie do zaakceptowania, ale nie ma innego wyjścia. O ile można , a nawet trzeba było przejść zieloną transformację w energetyce, to sterowanie cenami żywności przez wrogi blok i rezygnacja z produkcji własnej żywności to droga do przepaści.