jesli tworzy się jakiś wykres, to w skali, zaczynającej się od zera
to, co powyżej, nazywa się "manipulacja odbiorcą" , bo spadek po 30% pokazuje tak, jakby był to spadek do zera, a wiele osób nie analizuje skali ani danych, tylko postrzega koniec wykresu tuż nad dolną linią
takie "analizy" staram się omijać szerokim łukiem
nie zmienia to faktu, że z urodzeniami jest źle, a statystyczna polka ma 2-3 dzieci, ale za granicą, natomiast w Polsce spadek jest dramatyczny, ale czego się spodziewać, jak każdy kolejny progam "pomocy rodzinie" powoduje tylko wzrost kosztów
rodzinom, które się na niego łapią, nic nie daje, bo zaraz cel rośnie w cenie o dofinansowanie, jak żłobki i przedszkola obecnie, a ci, co się nie załapią na dofinansowanie, klną w żywe kamienie
dlatego uważam, że zamiast redystrybucji pieniądza poprzez budżet, wystarczy po prostu zmniejszyć obciążenia podatkowe, a ludzie sami będą wiedzieli, na co chcą wydać swoje, ciężkie zarobione pieniądze
a ci, którym nie chce się robić - niech się wezmą do roboty, bo my zamiast imigrantów, mamy w tej chwili kilkumilionową własną kastę zjadaczy środków z budżetu i nikt się za to nie chce na poważnie zabrać, bo to "twardy elektorat", który można łatwo kupić za publiczne pieniądze