Ukraińcy na serioz brali się za pseudo firmy sprzedające szajs za grosze, tzw firmy jednodniowe, które wystawiają towar na sprzedaż i znikają bez płacenia cła i VAT
Uszczelnili granice, wprowadzili ceny minimalne około 700zł/tona pszenicy, od tego musisz zapłacic cło i VAT, niezależnie od tego, za ile pchasz pszenicę , wartość na fakturze ich nie interesuje. No i zabezpieczenia w banku na każdą transakcję za granicę. To trochę uspokoiło rynek
"Pomoc" z UE doprowadziła do tego, że na Ukrainie wzrosły koszty produkcji, na to nałożyły się po cichu wyższe wymagania fitosanitarne, które wymogła między innymi Polska. Inne kraje niby "protestowały" a w rzeczysistości zrobiły to samo. Obecnie nie da sie z Ukrainy sprowadzić zboża taniej, niż go zakupić w Polsce. W każdym razie legalnie nie da się tego zrobić. Po dołożeniu cła i transportu wychodzi tak samo. Owszem, część firm w Polsce, zwłaszcza tych zagranicznych, ciągnie stamtąd, ale to jest głownie ich zboże w ramach reeksportu z własnych holdingów. To tez ukraińcy już opodatkowali, bo brakuje im pieniędzy na wojnę. Dlatego na przykład w Niemczech chcą wciągnąć ukrów do UE, aby znieść ograniczenia - z tym, że ukraińcy juz nie są tacy chętni, bo im wpływy do budżetu z eksportu zboża i produktów rolnych zdechną, z innych zresztą też.