A mnie zawsze ciekawiło przykładanie tak ogromnej wagi do przebiegu/liczby godzin na liczniku.
Dziwiło mnie, że samochód z historią serwisową do końca, piękny zadbany i przebiegem trochę ponad 300 000km sprzedaje się miesiącami, a bliźniaczy egzemplarz który na oko widać, że jest po przejściach ma przebieg z 500 000 km a jego jedynym atutem jest wskazanie na liczniku magiczne 160- 175 tyś sprzedaje się w ciągu tygodnia.
Rozumiem gdy kupujemy nówkę i liczymy co nam kiedy statystycznie padnie, itp.
Przy używanym sprzęcie ja zawsze licznik traktuję bardziej jako ciekawostka. Zawsze silnik mógł być wyremontowany kilka sezonów wczesniej i czekają go jeszcze tysiące bezawaryjnej pracy. Równie dobrze właściciel mógł zapomnieć o wlaniu cieczy chłodzącej lub o czymś innym i mimo 100 godzin na liczniku, awaria to kwestja godzin.
Tym bardziej, że nigdy nie wiadomo co tak naprawdę ze sprzętem się działo itp.
Kiedyś dalszy sąsiad kupił 2 rekordy. Z jednego miejsca, rocznika, przebieg i wygląd praktycznie identyczny. Jeden działał bez awaryjnie, a w drugim ciągle były poważne usterki.