Nie wiem jakie Ty masz problemy, ale ewidentnie jakieś są.
Powinna być jakaś symetria, powinny być świadome wybory, powinno być kształcenie na odpowiednim poziomie, gwarantującym że dany abiturient coś potrafi po danym stopniu kształcenia. Jak mowa o podstawowej szkole, go wiadomo że muszą to być podstawy, ale zrobione tak, by dany delikwent mógł się sam zorientować w czym jest dobry, co go interesuje, w czym mógłby się odnaleźć w dalszej karierze zawodowej. A dalej to uczeń musi wiedzieć, że ani zawodówka to nic gorszego, ale też drugi, że po liceum też może go coś czekać. Nie każdy może i musi być magistrem i nie każdy może i musi być specjalistą w jakiejś jednej konkretnej technicznej dziedzinie.
Zmienić wszystko na technika, a studia zamknąć. Ja bym poszedł o krok dalej - zostawił same zawodówki. Zróbmy sobie rzesze spawaczy i budowlańców, których teraz brakuje. A za x lat będzie brakować kadry w innych dziedzinach. Równowaga jest potrzebna we wszystkim. Nie jest rozwiązaniem naprodukowanie sobie zbyt dużej ilości magistrow po nijakich kierunkach, ani też danie kwalifikacji rzeszy techników.