Opiszę jeszcze raz swoją sytuację.
Ojciec zmarł. Gospodarka składa się z dwóch kawałków po 15ha. Ojciec chciał, żeby to co koło domu zostawić dla matki do czasu przejścia do emeryturę, a pozostała część na nas dwóch do podziału. Polowa matki później dla tego, ktory zostanie na gospodarce. No i wszystko niby jasne, aleeeee jak przyszło co do czego to brat:
- AA ojciec inaczej mówi ( skąd miałby o tym wiedzieć jak z ojcem mało co rozmawiał?)
- a on(brat) nie wiedział jak będzie dzielone (choć jeździł ze mną jak płaciłem dla geodety)
- a to on dostał najsłabsze kawałki
- a to on chce działkę przy drodze, ok zgodziłem sie
- a to jak dzieliłem działki, to mogłem już zapłacić za podział działki, której części on nam dostać(ta przy drodze)
- a dla kogo dopłaty? Bratowa - "a to Darek ci pomoże obrobić". Brat - " no on chce dopłaty". A ja tylko powiedziałem, że dopłaty, podatek itd po stronie tego, który obrabia ziemie
- a pierdylion innych pretensji od człowieka, który od parunastu lat nic się nie interesuje gospodarka, którego nic matka nie interesuje. Aleeeee kawałek ziemi, który można by było sprzedać, to już jak najbardziej w kręgu zainteresowań
- itd itp. generalnie, gdzie pojawiają się pieniądze, kończy się rodzina - najczęściej - żeby nie było że generalizuje.
I niestety taka jest przykra prawda o rodzinie i pieniądzach.