Coś tam pokosilismy, oczywiście z awaria kombajnu, także nie za wiele, ale za mocno nie żal bo:
- nie wiem, co kosza ludzie, ale u mnie zboże jest wilgotne, może nie gnój, ale jakby to byl początek sierpnia, a nie koniec, to napewno to zboże nie byłoby koszone, myślę że minimum raz do przeszuflowania
- z racji tego, że wilgotne, to kombajn niedomlacal ciągle, ale już nawet nie chodziłem patrzeć ile gubi, nie chciałem się bardziej wk***iac
- w polu jest straszliwie mokro, jeden przejazd ok, a przejazd obok i już chujnia. 3razy byśmy siedzieli, a cały ch*j skosilismy, na dzień dzisiejszy myślę, że 3-4ha (z 8calosci) są nie do skoszenia właśnie przez to jaką ziemia jest wilgotna. Glina jest fajna może na suszę, ale takie warunki jak teraz, to każdy podjazd pod nawet malutkie wzniesienie to dramat, kombajn od razu się topi.
Jutro jak nic się nie zepsuje, to mamy myślę na 2h koszenia takiego gdzie powinno być sucho, a potem będzie latanie po polu i szukanie gdzie można wjechać w miarę bezpiecznie. To jest, k**wa, jakiś dramat. Nie pamiętam tak zjebanych żniw. U obszarników parę km od mojej wioski owies miał, jak dziś wjechali, okolice 19 wilgotności.
Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie na za dwa tygodnie to deszcz zapowiadają 🤷
U nas w okolicach 21 już taka rosa, że praktycznie nie idzie kosić. Pole obok takim nowszym nh kosili owies, to nawet trochę przed nami zawineli się z pola