U siebie po śmierci ojca przerabialiśmy te podziały, to ja osobiście jestem zdania, że warto, a nawet trzeba, takie sprawy za życia uregulować.
Zostaliśmy ja, brat i mama. Mamy 30ha w dwóch kawałkach - 15 koło domu i 15 w drugim kawałku. Rozmawialiśmy z ojcem i chciał żeby kawałek koło domu został na mamę aż do emerytury, a jak będzie przechodzić na emkę, to przepisze go na tego z nas, który zostanie na gospodarce, a drugi kawalek do podziału z bratem na pół i każdy robi co chce ze swoją częścią. Brat na studiach wyniósł się do panny i do domu przyjeżdżał raz w miesiącu może. Ja na studiach na weekendy i po studiach na stałe i w okolicy znalazlem pracę. Brata nie obchodziło nic związanego z gospodarką. To samo jak ojciec zachorował, czy potem jak zmarł - wszystko ja załatwiałem, pilnowałem, organizowałem itd. Jak przyszło do podziałów to nagle się okazało, że dla brata nie podoba się, że akurat te część działki jemu się zapisało, to on chce kawałek działki koło drogi, to dlaczego jak dzieliłem działkę, to czemu za podział działki, która dla ma iść nie zapłaciłem, a żebym ja obrabiał i płacił podatek, a oni będą dopłaty brać. Skończyło się to wszystko tym, że brat, czy raczej bratowa, wielce obrażeni.