Niektórzy może faktycznie szukają uja do d*py, ale jak ktoś przyjeżdża do mnie na usługę, ja za kombajnem patrzę, a tam w rozgarniętej słomie w kwadracie 10x10 znajduje 20ziaren, to co - mam mu nie zwrócić uwagi, żeby zmienił ustawienie, bo się jeszcze pan usługodawca obrazi, bo on mi przecież łaskę robi, że mi kosi? Ja to generalnie poza gubieniem o nic się nigdy nie czepiałem, nie robi mi różnicy czy jest nisko, czy wysoko skoszone, a ile ktoś czasu kosi, to też indywidualna sprawa kombajnu i operatora.
A w jakimś temacie o kupnie kombajnu, ktoś napisał coś w stylu - a dla siebie jak kupujesz, to inaczej liczysz? Moje zdanie jest takie jak Twoje, ale ludzie różnie na to patrzą.
Mam w okolicy kilka dużych gospodarstw z kombajnami od kilkuletnich, do naprawdę dużych nowych sprzętów i różnie to wygląda po koszeniu. Też już się zastanawialiśmy z chłopakiem, który u mnie kosi, z czego to wynika? Czy to jest na zasadzie, że każdy zdaje się już tylko na wskazania elektroniki? Zwłaszcza w jednym gospodarstwie, takim kilkutysięczno hektarowym, to bywały lata, że była kilka tygodni po żniwach istna murawa