Skocz do zawartości

daron64

Members
  • Postów

    7850
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez daron64

  1. Ja założyłem co mieli w sklepie. Jedno koło suche, drugie już się poci. Za długo się nie nacieszyłem. Wczoraj w nocy zjeżdżaliśmy z pola z kolegą i mówi "a co ten wał napędowy taki mokry?" Ciemno było, stanąłem poświęciłem - wyglądało jakby spod dekla od pompy wtryskowej kapało. Nie przejąłem sie, bo jak mechanicy mi zmieniali ta pompę, to zapomniałem uszczelki kupić i stara była latana. Dziś idę tam za dnia zajrzec. Patrzę, a tam taki widok mnie przywitał. Jeśli nie widać dobrze, to jedna śruba się odkręciła, druga się poluzowała. Jedna złapała druga, zaklinowała i rozjebala obudowę w dwóch miejscach. Mam nadzieję, że nigdzie kół zębatych nie popierdoliło. Jak dobrze myślę, to do zdjęcia cały przód. Na razie, zanim zadzwonię do mechaników, muszę ochłonąć, ale czy jest inna opcja na odkręcenie się/poluzowanie tych śrub niż niedokrecenie przez mechanika? Sami robili wszystko od a do z, ja im tylko klucze podawałem. Nie muszę dodawać, że na starej pompie, zanik ktoś tam palce wepchał, to nic takiego nie miało miejsca.
  2. W pierwszym poście są zdjęcia łopatek. Jak patrzyłem, to wydaje mi się, że są w dobrym stanie. No ale to jedyne jakie widziałem, więc nie mam porównania. Na rurze ssawnej zwiększałem, zmniejszalem dopływ powietrza i bez rezultatu. Paski też spoko. Jutro będę ładował z pola to jeszcze raz na spokojnie w dzień będę wszystko próbował.
  3. Kumpel mi pomógł, to rozstawałem dmuchawę ssąco tłocząca i nią jedna przyczepę w nocy załadowaliśmy jeszcze. Ale mam z nią problem. Ale tak czy siak szybciej niż to jakimś wiaderkiem zbierać.
  4. No i jednak jest problem. Sytuacja wygląda tak, że po odpaleniu dmuchawy z początku za***rdala aż miło, naprawdę super. A potem jest dużo gorzej. - próbowałem na różnych obrotach silnika - próbowałem na różnych ustawieniach "doplywu powietrza" czy jak to tam nazwać - jak wyciągam końcówkę ze zboża, to z cyklonu po chwili zaczyna lecieć dobrze - włożę znowu końcówkę w zboże i leci byle jak Zdjęcie 1 - tak leci z początku po uruchomieniu i jak wyjmę końcówkę ze zboża Zdjęcie 2 - tak leci po jakiejś chwili od odpalenia Może na foto tego nie widać, ale w rzeczywistości to jest kurcze myślę, że 2krotna różnica na pewno. No i jak pisałem - ustawiałem różne obroty silnika i dopływu powietrza - nie ma różnicy. Z początku idzie ok, a potem robi się chujnia i tylko po wyjęciu końcówki (czyli odcięciu dopływu świeżego zboża) gdy wypycha resztę z układu, to daje normalnie. Jakieś pomysły?
  5. Jak zamawiałem kiedyś w agrozeto części do zetorka, to łożyska wszystkie zvl przysłał. W lokalnym sklepie kinex głównie. A ogólnie to kurcze ze wszystkich łożysk jakie wymieniałem, to nie pamiętam żebym musiał któreś zmieniać bo się rozsypało. A czasem i bezmarkowego chinola się zakładało, jak jakaś część na wierzchu, a w sklepie nie mieli nic innego. W drugim zetorku jak robiłem skrzynie, to wszystko fag, koyo, ntn, to fag był made in Germany, Spain, India 🤷 Pany, szukam pomocy, będę wdzięczny jak rzucicie okiem. Sprawa dotyczy dmuchawy ssąco tłoczącej. https://www.agrofoto.pl/forum/gallery/image/836912-dmuchawa-ssaco-tloczaca-kongskilde-suc-300/#findComment-3175479
  6. Tak jak @Tomasz0611 napisał - wszystkie rozmiary posegregowane - podkładki zwykle, poszerzane, sprężynowe, nakrętki zwykle, nakrętki samokontujace, śruby w różnych długościach (im częściej używane, tym więcej długości). Do tego wszystko pozostałe, co mi się w kuwety mieściło posegregowane I położone mniej więcej "tematycznie". Dwie górne półki rzadko używane rzeczy. Kolejne 3 to po kolei śruby itd. Ostatnia półka rzadziej używane, ale jednak się zdarza. Od niebieskiej kuwety zaczyna się kolejny rozmiar.
  7. 🤷 nie przyszło mi do głowy mierzyć, a już parę lat temu to było, także nie widzę tego jak i tym pomyśle, jakiej to rzmxsrdnicy jest
  8. Ja tak robiłem - nakrętki, podkładki różne, śruby różne i po roku widzielem których idzie najwięcej i wiedziałem jakie ilosci i czego zamawiać. Tylko nie brałem najtańszych w ocynku, tylko z nierdzewki. Co roku po dopłatach sobie porobie zapasy i przez cały rok mam z nami, chyba że coś nietypowego się trafi
  9. 12k, uszkodzony. Dobry w nim były tak naprawde silnik, heder i sita. No i wiadomo jakieś tam koła pasowa itd. Reszta w bardzo zlym stanie. Wziął go handlarz do rozebrania na części, to z tego co wiem po roku jeszcze stał u niego na placu. Tzn częściowo już rozebrany, ale nie całkowicie.
  10. @Nieustraszony1044 już parę lat temu. Nie wytrzymałem psychicznie
  11. Dożynki. Znajomy, który miał przyjechać - nie przyjechał. Od znajomego dostałem numer do kolesia jednego. Rano zadzwoniłem, przyjechał po 12, zaczął kosić o 13, skończył o 20. Tylko tyle, że tam byłem umówiony na ~450zl/ha, a tutaj 550, no ale cóż zrobić. Pszenżyto sypało bardzo ładnie, ale mam na szybko zrzucone i jeszcze jedna przyczepa do rozładowania. Pszenica po gryce sypała bardzo ladnie, po zbożu słabo. Także średnia będzie słaba. Wilgotność tak se - nie jest suche, nie jest mokre. Pszenica ta lepsza była dużo czystsza i nawet suchutka, tam gdzie chwasty nie spryskalem i tak se. Uratowało mnie dwoje znajomych, bo pomogli z rozładunkiem. Bez tego byłbym w d*pie. A i tak z kolegą jebalismy do 1 w nocy. W domu byłem po 2, a na rano do roboty. Na polu na plandece została taka półtorej przyczepy pszenicy, już nie mieliśmy na co sypać. Jutro trzeba rozładować jakąś przyczepę i jechać to zebrac
  12. Wujek mówił, że tam gdzie zawsze sprzedajemy, to owies 500, pszenżyto 620, pszenica 690 netto. Z kolegą rozmawiałem, jakiś jego znajomy ma skup i rzucił za owies cenę 300zl, żeby odstraszyć ludzi, a i tak niektórzy zawożą. Jak takie ceny miałyby na dłużej zagościć, to nie wiem w co jest sens inwestować (poza talerzowka - już dodałem wyszukiwanie do obserwowanych na olx 😅) Tadzik pierwszy rok po centrali, to jeszcze parę lat przetrzymam. Chyba, że będę bral na wymianę po pół hektara.. W niedzielę po południu pokropiło i w poniedziałek z rana, ale to tak, że miejscami nie było widać niż na asfalcie, a miejscami trzeba było wycieraczki włączać. Zależy jak chmura szła. Mama mówiła, że w niedzielę koło domu nie padało, a w poniedziałek tylko z samego rana delikatnie pokropiło. Znajomy, co miał mi kosić - wczoraj po pracy do niego dzwonię - ma awarie, ma swoje do koszenia. Pytam wprost czy da radę przyjechać, czy raczej marne szanse - odp "marne szanse". Czyli kolo 20.00 się okazało, że jestem bez kombajni. Wczoraj kumpel obdzwonil wszystkich swoich znajomych, ja dziś swoich - niektorzy mają jeszcze na kilka dni koszenia. Jeden znajomy mówił "szkoda, że wcześniej nie dałeś znać" i że na środę o 11 będzie, chyba że kogoś ogarnę, to dać znac. Na środę Meteo pokazuje, że mogą być przelotne opady. Dziś kolega dał numer do gościa - przyjedzie dziś o 14. Myślę, że jutro o 11 przy max 19st i całkowitym zachmurzeniu to zboże nie będzie bardziej suche niż dziś od 14 w pełnym słońcu i 24st. (Albo się tylko pocieszam i sam siebie upewniam). Także dziś już nie patrzę na nic i walimy ile się da (no chyba, ze naprawdę będzie straszny gnój). Z jednym znajomym co rozmawiałem, który ma u kolegi swojego jeszcze kosić, to mówił że w niedzielę jak kosili, to zaczynali z wilgotnością ponad 18, a kończyli z ponad 16. Nikt się już nie pier**li, tylko kosi.
  13. Zboże w miarę ok. No nie jest pod ręką super suche, ale nie jest źle. Tylko, że nie mam tyle miejsca żeby całość tak rozsypać.
  14. k**wa, jaka najmniejsza wilgotność widzieliście w zbożu? Teraz jechałem i spotkałem tego kuzyna i chłopaka co u mnie kosił - właśnie zwijali się z pola. Przewód znaleźli gdzieś zmiolo 50km od domu. No i gadam z tym moim kuzynem i mówię, że u mnie takie nie bardzo z wilgotnością. Wziął wilgotnościomierz i mówi zobaczymy ile będzie miało. Grzebnal w przyczepie - 7.8. Nie wiem, ja takich wartości przy zbożu nie widzialem
  15. Widzę, że na forum wystarczy byle zapałka, żeby wzniecić pożar 😅 Żeby zakończyć, powiem tak - dopóki stoi na polu, a nie leży w magazynie, to całe to liczenie i tak jest o kant d*py rozbić. Raz, że obliczenia są tak mocno szacunkowe, a dwa to dopóki nie leży suchy pod dachem, to nie ma żadnej wartości, co za tym idzie - bez znaczenia, czy mam bezwartościowe 6 czy 8t/ha. Szczęśliwie zebrane 7t/ha biorę z pocalowaniem rączki, a i przy 6 bym nie marudził.
  16. NBR. No co mam Ci powiedzieć - zbrakło jednego dnia pogody żeby nie było o czym pisać. A tak jakoś mam. Czasami sam to czytam, co pisze i się w głowę pukam 🤷
  17. Kurcze dziwne masz rachunki. Ale ok. Pobawmy się w precyzyjne pomiary na oko i na przyczepy. 4m x 2m x 0.7 x 2szt. Wychodzi ~11m³. To x wzięta z d*py gęstość niech będzie 70, daje ~7.8t. + 3m x 2m(żeby łatwiej liczyć) x 0.7 daje niecałe 3t Razem mamy 10.8t z ~1ha + poprzeczniak z kawałka obok max ~30arow. Czyli 10.8t z 1.3ha to daje 8.3t/ha. Wszystko przy liczeniu na oko, to wiadomo, ze będzie sporo mniej. Wystarczy gęstość 65 i już będzie ~7.7t/ha. Wystarczy, że będzie nie 1.3ha, a 1.5ha i gęstość 68 i już będzie poniżej 7t/ha. To aż tak nierealna wartość przy tym zbożu? Pomijając bezsensowność takiego liczenia.
  18. No właśnie o to chodzi, że to, wbrew temu co pokazał wilgotnościomierz, nie gnój. 3przyczepy, bo wiesz - duży kombajn. On zrobił dwa kółka - długość x szerokość wychodzi, że skosil ok hektara + kawałek poprzeczniaka. Wyszły 2przyczepy (d46 + d47+ nadstawki 20cm, napierniczone w czub) + jednoosiówka taka mniejsza (3 x niecale2 x 0.7 też nawalona w czub i jeszcze troszkę zostało, z 500kg może dosypał jak ja wywalilem). Wrócę z roboty, msza za ojca, łopata w garść i ogień 🤷 O ile cala uprawa, zabiegi itd, to jakieś tam mniejsze czy większe problemy, dylematy itd są, ale ogólnie jakoś to idzie, ale z tym zbiorem co roku cyrk.
  19. Mierzyłem. Sąsiad przyszedł, wziął z ostatniej przyczepy to pokazało 19 🫣 ale nie wiem co o tym myśleć, bo tyle to już przecież gnój. A to jest takie że mu troszkę brakowało. Myślę, ze jakby nie to miękkie ziarno i pomiar, to bym kosil. Potem, jak już kombajn pojechał, to sąsiad przyszedł jeszcze raz, z przyczepy wziął, z wierzchu, co już obwialo, to ponad 16 miało (i jakbym miał tak "na oko" oceniać, to bym powiedział, że coś koło tego właśnie ma realnie. Do 14.5 mu napewno brakuje. To czegoś takiego na kupę nie wywalę. Może późnym popołudniem można by było spróbować pszenżyto (bo w pszenicy sporo zielska, to wątpliwa sprawa), ale to chłopak też nie będzie latał kombajnem tam i nazad. Także jakby nie patrzył d*pa z tyłu. Zaraz się zawijam, bo mam do roboty, to zobaczę czy kosi u siebie, bo coś tam miał jeszcze konczyc i u kuzyna trochę, ale tam leżące zboże, tylko to wioska obok, to nie wiem czy tam padało. Jeden słaby opad załatwił sprawę 🤷 Teraz pisałem do tego znajomego, że teraz się poprawiła pogoda, to dopiero można by było próbować, bo trochę słońce wyszło itd i napisałem jak z tą wilgotnością, to odp, że wjechał u tego kuzyna w pole i po 100m pierdolnął mu jakiś przewód - a że sobota, to jeździ, szuka czy gdzieś dostanie. Także ewidentnie nie było mi dane dziś kosić.
  20. Na cenę wpływu nie mam. Bilem się z myślami czy kosić, ale kurcze cykam się, że to co miękkie ziarko, że zamiast odparować, to na kupię zacznie je uj strzelac. Bo tak ogólnie to i za kombajnem się kurzyło i tak jak pisałem - jak się wsadzi rękę, to czuć, że nie jest takie jak powinno, ale nie jest to jakis gnój. No ale u nas już skupy wstrzymują niby niektóre zboża i jeszcze nakosze nie suchego i w ogóle bedzie problem ze sprzedaza. Kombajnista też mówił, że wilgotne, że mu wywala tyłem duzo. Trzeba trzymać kciuki za pogodę.
  21. Tadzik sypie jak zły, ale niestety nad ranem pokropiło. Myślałem, że może obwieje, bo jak się wsadzi rękę, to niby nie jest jakoś mocno wilgotne, ale wilgotnościomierz pokazal dużo za dużo, no i ziarno miękkie pod zębem. A za dużo tego, żeby gnoju nasypać. Także objechane dwa razy, 3 przyczepy nasypane i trzeba to jakoś płytko rozsypać. Wstępnie na wtorek się umówiliśmy na drugie podejście. Pisałem ze znajomym 10km ode mnie, to u niego nic nie padło i pszenica niecałe 13 miała dzisiaj. I taka to robota 🤷
  22. Z tym to nie trafisz. Tzn jakąś bardze wczesna odmiana, a trafi się taka pogoda jak była teraz to żeby się nie wpierniczyc, że będzie szybko porastać. A jęczmień, to np lokalny taki parotysiecznik jeszcze na koniec tamtego tygodnia, to miał przenoszony tylko jeden poprzeczniak w jęczmieniu. Opcja zawsze jakaś jest, ale na koniec i tak pogoda rozdaje karty. To że jednego roku coś wyjdzie ok, nie znaczy, że nastepnego tak bedzie
  23. Kiepskie to pocieszenie, że u innych też chujnia, ale zawsze coś 😅 Najgorzej, że to wszystko tak na kupę - nie było okienek żeby sobie ludzie nawet powoli pokosili. Tylko teraz te 3dni na uraaaa wszyscy. Wróciłem na chatę, to przez okno słyszę, że obszarnik napiernicza cały czas. Założyłem sobie, że do 15 nie będę się stresował, potem zacznę. Jak patrzyłem po starych zdjęciach na telefonie, to rok temu kosilem 4 sierpnia, ale już dwa lata temu 16. Najwcześniej co pamiętam to było 23, albo 27 lipiec jak zaczynałem. Siałem ze dwa razy na próbę, ale tak z zamysłem pod talerzowke. Pierwszym razem wyszła no średnia, żeby nie powiedzieć słaba. Drugim razem wyszła..hmm dziwnie - były placki gole, a były place że była piękna. Ale oczywiście tej ładnej to tam jakiś mały ułamek całości. Ale to nie wiem czy za głęboko posiałem czy co, bo potem talerzowalem przed wapnem - powschodzila, talerzowalem po wapnie - powszchdzila, zoralem - powschodzila, posiałem - no już pojedyncze, ale też coś tam wylazlo. Ale w tym roku wszyscy wkolo, co siali gryke, to mają piękna. Ból co roku ten sam. Nie miałem kombajnu - chodzić i się prosić, a i tak koniec końców większość wujek mi kosił. Kupiłem bizona, miał być spoko technicznie (bo z wyglądu, to tak, no całkiem średnio, żeby nie powiedzieć, że jakby już na progu huty był), a okazało się, że wrak i też chyba tylko jedne żniwa całe nim przekosilem. W tamtym roku jakoś się udało z usługą, choć też z "przebojami", bo najpierw znajomy miał przyjechać, potem okazało się, że jednak jedzie do kogoś innego, a w niedzielę o 8 rano dzwoni i pyta czy kosimy i po 10 już był na polu.
  24. Ja mam 999, to parę razy ładnie wykręciła rękę. No bo chyba właśnie do takiej doraźnej pracy to jest, żeby nie ciągnąć kabli
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v