Kiepskie to pocieszenie, że u innych też chujnia, ale zawsze coś 😅
Najgorzej, że to wszystko tak na kupę - nie było okienek żeby sobie ludzie nawet powoli pokosili. Tylko teraz te 3dni na uraaaa wszyscy. Wróciłem na chatę, to przez okno słyszę, że obszarnik napiernicza cały czas. Założyłem sobie, że do 15 nie będę się stresował, potem zacznę. Jak patrzyłem po starych zdjęciach na telefonie, to rok temu kosilem 4 sierpnia, ale już dwa lata temu 16. Najwcześniej co pamiętam to było 23, albo 27 lipiec jak zaczynałem.
Siałem ze dwa razy na próbę, ale tak z zamysłem pod talerzowke. Pierwszym razem wyszła no średnia, żeby nie powiedzieć słaba. Drugim razem wyszła..hmm dziwnie - były placki gole, a były place że była piękna. Ale oczywiście tej ładnej to tam jakiś mały ułamek całości. Ale to nie wiem czy za głęboko posiałem czy co, bo potem talerzowalem przed wapnem - powschodzila, talerzowalem po wapnie - powszchdzila, zoralem - powschodzila, posiałem - no już pojedyncze, ale też coś tam wylazlo. Ale w tym roku wszyscy wkolo, co siali gryke, to mają piękna.
Ból co roku ten sam. Nie miałem kombajnu - chodzić i się prosić, a i tak koniec końców większość wujek mi kosił. Kupiłem bizona, miał być spoko technicznie (bo z wyglądu, to tak, no całkiem średnio, żeby nie powiedzieć, że jakby już na progu huty był), a okazało się, że wrak i też chyba tylko jedne żniwa całe nim przekosilem. W tamtym roku jakoś się udało z usługą, choć też z "przebojami", bo najpierw znajomy miał przyjechać, potem okazało się, że jednak jedzie do kogoś innego, a w niedzielę o 8 rano dzwoni i pyta czy kosimy i po 10 już był na polu.