Skocz do zawartości

daron64

Members
  • Postów

    7850
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez daron64

  1. Kiepskie to pocieszenie, że u innych też chujnia, ale zawsze coś 😅 Najgorzej, że to wszystko tak na kupę - nie było okienek żeby sobie ludzie nawet powoli pokosili. Tylko teraz te 3dni na uraaaa wszyscy. Wróciłem na chatę, to przez okno słyszę, że obszarnik napiernicza cały czas. Założyłem sobie, że do 15 nie będę się stresował, potem zacznę. Jak patrzyłem po starych zdjęciach na telefonie, to rok temu kosilem 4 sierpnia, ale już dwa lata temu 16. Najwcześniej co pamiętam to było 23, albo 27 lipiec jak zaczynałem. Siałem ze dwa razy na próbę, ale tak z zamysłem pod talerzowke. Pierwszym razem wyszła no średnia, żeby nie powiedzieć słaba. Drugim razem wyszła..hmm dziwnie - były placki gole, a były place że była piękna. Ale oczywiście tej ładnej to tam jakiś mały ułamek całości. Ale to nie wiem czy za głęboko posiałem czy co, bo potem talerzowalem przed wapnem - powschodzila, talerzowalem po wapnie - powszchdzila, zoralem - powschodzila, posiałem - no już pojedyncze, ale też coś tam wylazlo. Ale w tym roku wszyscy wkolo, co siali gryke, to mają piękna. Ból co roku ten sam. Nie miałem kombajnu - chodzić i się prosić, a i tak koniec końców większość wujek mi kosił. Kupiłem bizona, miał być spoko technicznie (bo z wyglądu, to tak, no całkiem średnio, żeby nie powiedzieć, że jakby już na progu huty był), a okazało się, że wrak i też chyba tylko jedne żniwa całe nim przekosilem. W tamtym roku jakoś się udało z usługą, choć też z "przebojami", bo najpierw znajomy miał przyjechać, potem okazało się, że jednak jedzie do kogoś innego, a w niedzielę o 8 rano dzwoni i pyta czy kosimy i po 10 już był na polu.
  2. Ja mam 999, to parę razy ładnie wykręciła rękę. No bo chyba właśnie do takiej doraźnej pracy to jest, żeby nie ciągnąć kabli
  3. k**wa, ze 2 lata temu. No co zrobisz, jak nic nie zrobisz. Kombajn zaklepałem już dawno. "Magazyny" wyczyszczone czekają, przyczepy przygotowane, nawet na pole część już wyciągnąłem. Ale sierpem kosić nie będę. Tylko u nas do niedzieli padało co rusz i w zasadzie pojedyncze kawałki tylko były ruszone. Np ten, do którego mam dzwonić jutro, pojechał do kogoś kosić..rzepak. 13 sierpnia i rzepak jeszcze stoi na polu. Właśnie przez taka chujnie z usługami to tego wspaniałego bizona kupiłem. Ale szybciej chyba przejdę na ekologię i kupię talerzowke, niż będę sie pier**lił sam bez pomocy z tymi zniwami. Szarpał się, nerwy psuł, a na koniec sprzedawał pszenżyto po 600zl.
  4. Nie. Jak większość ludzi. Tzn teraz ostatnie dwa dni dopiero poszli w pole. Wiesz, byłem umówiony z kolesiem tak ogólnie. W weekend pisze jak sytuacja, czy na końcówkę tego tygodnia da radę. Mówi, że są znać. Nie odezwał się, ja się odezwałem - gadać z bratem, bo on kosi teraz. A brat powiedział to, co napisałem. U nas nie ma takich za wiele co usługi robią. No i tak na już nie znajdziesz nikogo. A u mnie tego koszenia to na duży kombajn na jeden dzień. W pogodzie pokazywali pogodę na dwa tygodnie zero deszczu, chłopak miał się odezwać, to się nie pieklilem. A tu ch*j - nagle pokazują opady. Potem niby pogoda, ale już temperatura slabsza. W pogodzie pokazywali burze, teraz już że cała sobotę przelotny i 20st. Potem po 18 i dopiero koło połowy tygodnia koło 25. Ehh
  5. A u nas już w jednym skupie wstrzymują np owies.. Dzwonię do chłopaka, który ma u mnie kosić - no ma u siebie jeszcze, potem jedzie gdzieś tam i wtedy do mnie - może w sobotę. Oczywiście na piątek na noc pokazują deszcz. Dzwonię do drugiego, który w tamtym roku mi kosił - teraz jedzie do kogoś, dzwonić jutro wieczorem, może wpadnie. Ale to na zasadzie, że w czwartek wieczorem powie mi czy przyjedzie w piątek. Ehh..swój kombajn wk***ia, jak nie ma się nikogo do pomocy, ale czekanie na usługę chyba bardziej
  6. Zawsze się człowiek coś nowego dowie
  7. Nie znam się, więc się wypowiem. Nie ma odciągów, to może jakaś rzeźba jako ograniczniki?
  8. @Janeczko Nie no, nie jest źle. Jest napewno dużo dużo lepiej niż w zetorku. Można cały dzień robić i łeb nie odpadnie. Ale nie jest to na tyle cicho, że np muzyki można sobie posłuchać tak, żeby to sprawiało przyjemność. Chyba, że tylko ma coś brzdekac, ewentualnie podcast jakiś. No i kwestia, że to ma ponad 40 lat - tam uszczelki nie ma, tam ujowa, tam coś skrzywione i nie dolega do końca, tam tapicerka nie jest kompletna, a ta co jest, to jest poniszczona itd itd. Jakby to ogarnął, to byłoby już spoko. Ale ile to czasu na to by trzeba było poświęcić.
  9. Od kiedy chłopak w gminie otworzył wulkanizację i robi wszystkie koła, to pier**le - co najwyżej w zgrabiaczu sam kapcia robiłem. Resztę wszystko wożę do niego. A takie duże to już w ogóle. Jak sobie przypomnę jak się trzeba było najebać jak się samemu to robilo, to ja już wolę niech chłopak sobie zarobi. Ja więcej swojego czasu stracę, niż on weźmie pieniedzy U mnie w tym roku nie widać pozytywów żadnych. Może w przyszłym sezonie coś bardziej optymistycznego się zadzieje.
  10. Rury narazie zostają, bo walczę z drenażem i te większe mi trochę pasują do łączen. Także do października leżą, aż zrobię wszystko Znajomy robi w "komunalne" pobliskiej i maja tam jakiegoś case nowego 90-100koni mniej więcej. Na placu mu koło przednie odpadło, tzn cala zwrotnice rozjebalo. Ciągnik ma jakieś 2-3lata. Ja co jakiś czas myślę że by może inne zakupy odpuścił a kupił jakiś nowszy ciągnik, przede wszystkim wygodniejszy. Ale troszkę te wszystkie sytuacje w okolicy mnie zniechęcają. Jeszcze z moim szczęściem, to na pewno trafiłbym skarbonkę. A dużo mi nie trzeba - taka jakaś starsza 6 100-110 koni, żeby tylko było w miarę cicho i szczelnie. Ale to chyba jak wszystko inne próbie i pokupuje, to wtedy. Nic ta robota na gospodarce nie jest warta. Więcej wkurwiania, jak radości i zapierdalasz aby mieć więcej pieniędzy do inwestowania dalej w tą gospodarkę. Bo jak nie ciągnik się sp***doli, to trzeba kupić jakąś maszynę, to trzeba zrobić/polatać jakiś budynek i jak w jednym roku zostanie kasa, to w następnym na styk. No jakby to na internetach skomentowali - tym rolnikom to wiecznie się nie opłaca 😅
  11. Z 8 lat temu, jak kupowałem zetorka, to ludzie pisali, że regeneracja pompy hydraulicznej kręciła się w okolicach 25k zł 😱 ale potem faktycznie niby bardzo to potaniało. Najgorsze, że te ciągniki (jak 51xx) to już wiekowe maszyny, ale jak na polskie realia (tu już pisze przez pryzmat własnego zadupia) dość już skomplikowane - nawet w porównaniu do starszych -1056 i pochodnych. Im więcej i im bardziej skomplikowana hydraulika i elektryka w takim ciągniku, tym gorzej. Tzn wiadomo - jak wszystko działa, to super, bo jest wygodniej jednak. Problem jest, jak coś przestaje działać. U mnie mechaników, którzy coś więcej naprawiali niż Ursusy/zetory to za wiele nie ma. Pierwszy z brzegu przykład - znajomy ma fendta 311 i już kilka miesięcy nie może ogarnąć ehr - sam nie może sobie z nim poradzić i nie może znalezc nikogo w okolicy, kto by się tym zajmował. Inny znajomy ma kilka MF - 3085, 3125 i jakiś starszy. Wszystko super, ale mniejszy ma cały czas problem ze skrzynią biegów, też nie mogą znaleźć nikogo, kto to prawidłowo zdiagnozuje i ogarnie. Miał przedtem casea 5120 i miał właśnie problem z hydraulika - nie poradził sobie z tym, mechanicy też nie. Sprzedał dla takiego innego znajomego po taniości. Z tamtym porozmawiałem potem, to mówił, że była pierdoła - ale to trzeba było prawidłowo zdiagnozować. Inny kupił MF niedawno, nie chce skłamać jaki model, chyba 8xxx ~200km. Też miała być pierdoła z elektryka, okazało się że problem był jednak mechaniczny ze skrzynią, a teraz jest problem z hydraulika i stoi u chłopaków, co trochę się zajmują remontami, już dłuższy czas. Żeby nie było, że jestem team Ursus/zetor, bo wiadomo, że to zupełnie inna bajka. Już nawet ten case staruszek co mam, to zupełnie inna liga. Jednak trzeba mieć z tyłu głowy, że to jednak są ciągniki, co mają po 30-40lat już i zawsze może coś pierdolnac, niezależnie jak zadbany się kupi. Co się znowu odpierdala - zdjęcia nie mogę dodac
  12. 1056 poliftowe miały 105, chyba, że Turbo założone. Casy 51xx maja raczej dobre opinie. Tylko to już troszkę świeższe i zdarzają się problemu z hydraulika (i diagnostyka). Kiedyś regeneracja pompy hydraulicznej kosztowała krocie. 1056, to tam tylko prosty ehr jest i załączanie przodu na guzik.
  13. No wczoraj trochę kombajny pokosiły wieczorem. Jak wróciłem na chatę, to po 12 kładłem się spać, to u obszarnika lokalnego waliły cały czas. Aż napisałem do chłopaka, co ma mi kosić, jak tam sytuacja, czy są widoki jakieś żeby miał siły przerobowe pod koniec tygodnia - na dziś zapowiadali deszcz, a potem już tylko możliwe przelotne, to myślałem, że się trochę obrobi może. Wstaję rano - deszcz napierdala, jadę na wies - burza 🤷 Rozmawialem teraz z matula, to mówiła, że wczoraj wieczorem z sąsiadem gadała, to powiedział, że wjechali zobaczyć jak będzie szło, to owies suchy, a pszenżyto miało 22.. No także ten.
  14. Chce ktoś, bo wyrzucam w złom (2kursy już zrobiłem, jeszcze jeden i z grubsza na bieżąco będzie)
  15. Znajomy mówił, że owies 590 u nas, ale nie wiem czy netto. Przejeżdżałem dziś koło skupu, ale nie chciałem się wk***iac i nawet nie zjeżdżałem podpytać jak sytuacja. Kurde od rana 25st, słońce, wiatr - a kombajnów nie słychać. Chyba wczoraj mocniej wlało niż sądziłem.
  16. A u nas wszystko stoi. Wczoraj deszcz, dziś deszcz, w niedzielę deszcz. Potem zależy, która pogodę się sprawdzi. Ale generalnie całe 4-5dni bez opadów. A na polach stoją rzepaki, stoją jęczmienie. Wczoraj padało, dziś po drodze widzę, kombajn wjeżdża w rzepak. Wracam za jakieś 30min - deszcz. Jestem 3 w kolejce do kombajnu. Ciekawe czy się uda.
  17. Mieli w mrówce - 19zl. Sprzedawca mówił, że do marolexu i kwazara wszystkie części bez problemu się dostanie
  18. Zobaczę najpierw w sklepach, bo to mi tak na już potrzebne, bo mam parę miejsc do piwa panowania i nie chce mi się pędzlem leciec
  19. Tak by było Jutro pojeżdżę po sklepach po robocie i zobaczę, czy coś jest
  20. Dpkupie nakrętkę i dysze do tego w zwykłym budowlanym/ogrodniczym (Grene, Mrówka, Brico - to mam w okolicy), czy ni chu chu, w każdym inne i trzeba kombinować z całą lanca, albo się nie pier**lić i nowy opryskiwacz (ten ma ze 100lat)
  21. Nie, było czysto. Potem chyba doszedłem i co chodzi 👇 U mnie problemem były (chyba) nie za wysokie, a za małe obroty. Pierwsza przyczepę rozladowywalem zetorkiem i miałem obroty ustawione na ~2000-2200. A załadunek robiłem casem i tutaj mam zjebany obrotomierz i tak naprawdę nie wiem przy jakich obrotach pracował (precyzyjna ocena "na słuch" podpowiada, że były raczej za niskie niż za wysokie). Potem jak przewoziłem z magazynu do magazynu, to ładowałem znowu zetorkiem i raczej szło bez problemu. No jedynym problemem jest wyciągnięcie do czysta. Zwłaszcza, że mam taką okrągła końcówkę, która jest spoko jak trzeba tylko rurę włożyć w pryzmę i niech ciągnie, ale potem jest już chujnia wyzbierać nią do czysta. Trzeba by było przyinwestowac chyba w taka seryjna płaska i najwyżej zmieniać pod koniec. Najgorzej, że nie mam zboża żadnego, żeby popróbować sobie z ustawieniem tego wszystkiego i tak znowu na wariata wszystko będzie. A z innej beczki - bo myślę, czy by nie zrobić przy rozładunku tak, że zamiast rura po stronie wyładowczej z cyklonem az nad miejscem docelowego rozładunku (czyli u mnie w najdalszym miejscu, to by było gdzieś z 8m od dmuchawy) nie zrobić bardziej pionowo przy samej dmuchawie, tylko odległość z 2m max i wtedy zrobić rynne spustowa z cyklonu. Tylko nie wiem jak duży spadek na takiej odległości by musiał być, żeby to zboże szło spokojnie. Czyli w skrócie, czy lepiej krótki wysyp, ale wysoki i praktycznie pionowy, czy długi, ale lagodniejszy i niższy 🤔
  22. "Darek, nigdy, ale to k**wa nigdy, nie kupuj ciągnika, który robił w lesie" - tekst kolegi, który ma zul A co do MTZ, to tylko jedna historię kojarzę, jak inny znajomy opowiadał, że jak zostawiali ciągniki w lesie, to już potem tankowali na styk, bo z pobliskiej wiochy przychodzili i kradli, do tego stopnia, że "nawet przepalony olej, co do skrzyni laliśmy, potrafili ukraść" Szwagier miał demona, to mówił, że chodziła za***iście jakichś 5lat i nagle podczas koszenia jak coś pierdolnelo w silniku, to mało mu jaj nie urwało. Ja nie używałem, tylko trójząb jak widziałem, to w porównaniu ze sztikowskim to gownolit.
  23. No napewno, ale nie wszystko naraz. Kupiłem dmuchawę, żeby móc samemu ładować. Do tej pory stałem w laske do wujka po ciągnik z turem. Wiadomo - wujek zawsze pomoże, ale ile można chodzić i prosić. W takim tempie, to życia zbraknie, żeby ogarnąć wszystko, co by się chciało. Zresztą jak pszenica wyjdzie ch*jowo (a tak się zapowiada), to nie wiem czy nie puszczę 10ha w dzierżawę. To ornego zostanie mi 5 koło domu - w sam raz żeby się pobawić w rolnictwo po godzinach.
  24. Ja to robiłem zawsze tak, że dwuosiowki zostawiałem na polu, a latałem małym rozrzutnikiem i z niego ręcznie. Od bizona na miękko się wyrabiałem. W tamtym roku rozrzutnik poszedł, a doszły te dwie jednoosiowe. Problem taki, że mam garaże niskie i nie wysypie wszystkiego - podnoszę trochę i muszę ręcznie zsunacm do tego ta mała to pół biedy, ale ta 5t, to w ogóle tylko trochę podniosłe. Do tego wąskie wjazdy i trochę to jednak zajmuje czasu. Od dużego kombajnu bez szans. Pisałem już parę razy - jak znajomy mi podjechał lexionem kosić, to jak mi wysypał jedna ta większa jednoosiowke, to zanim obróciłem z pola to były zasypane dwie moje dwuosiowki i pożyczona od sąsiada 6t dwuosiowa. Mam do ogarnięcia pomieszczenie, które powinno być wystarczające, żeby tylko cofnąć i wywalić, ale to myślę przyszły rok, albo '27. Wszystko jak zawsze o kasę się rozbija. Najgorsze w tej dmuchawie jest to, że nie mam dużego pomieszczenia, tylko kilka mniejszych (takich, gdzie wejdzie te 10-12t i przy takiej dmuchawie jest w cholerę przestawiania, a samemu to jednak schodzi trochę.
  25. D46, d47, dwie iednoosiowki - jedna taka na 2t może i druga koło 5t - obie wywrot na tył i bez szybrow. Tam w "znalezionych.." pytałem o szybry, ale zacząłem inna robotę, która miała trwać 2-3dni, a trwa 3tydzien. No ale na tyle ogarnąłem, że teraz ta może poczekać i wracam do tematu rozladunku. U mnie jeszcze z tydzień zanim to zboze będzie pod kosę, to po niedzieli trzeba się zabrać za te przyczepy i magazyny
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v