Upalic nie upalilo. Generalnie jest zboże słabsze, bo mało azotu dałem. Na glinie jest najrzadsze, ale to bardziej kwestia słabej uprawy - dwa razy padł mi ciągnik i na szybko małym uprawiałem. Niestety mam taki problem w zasadzie co roku. Przydałoby się coś cięższego do uprawy.
A co mi tam z bajek przyjdzie, w portfelu mi nie przybędzie. Widzę jak u mnie wygląda zboże i jak mi potem sypie, a potem oglądam co ludzie wrzucają i ile piszą, że im sypie i jak gdzieś pisałem - zastanawiam się czy to ludzie opowiadają głupoty, czy to mnie na skupie oszukują Zresztą ja tam nie mam problemu z tym, że komuś sypie lepiej. A tak apropos bajek - jak oceniasz, ile dalo pszenżyto te ze zdjęcia powyżej? To jest sprzed dwóch lat. Przed orka gnojówka, przedsiewnie npk 200kg, 100kg kieseritu, ~450 kg saletry w dwóch dawkach, odchwaszczanie jesienią i wiosną poprawka, skracanie, jedna grzybowka, chyba 3x mocznik/siarczan/odżywki. pH było poniżej 5 i dwa lata przed tym pszenżytem poszło 6t Morawicy. Zboże miało ~15pieterek.
1t sypkiego wapna?
Mi po badaniach wyszło wszędzie ph<5. Dałem na jedną działkę ~6t/ha Morawicy, na drugą ~4t. Do tego w najsłabszych miejscach przez kilka lat sypalem z ręki granulowane. Ale to w takich plackach, gdzie mi na wiosnę wypadało aż zboże. W tym miejscu różnica jest bardzo duża - zboże już nie ginie, tylko jest trochę słabsze od reszty. Na pozostałej części ciężko kurcze ocenić, bo duzo zależy od przebiegu pogody. W tym roku chyba zrobię znowu badania i zamiast w nawozy przyinwestuje znowu w wapno.
Co do plonu, to zależy co dla Ciebie znaczy ciekawy. Po swojej ziemi widzę, że najważniejsze jest żeby bardzo dobrze uprawić te ziemie. Gdzie tylko słabiej się postaram, to od razu po wschodach widać że jest pozamiatane z plonem.
U mnie najlepiej się oralo po lubinie. Tylko on z kolei słabo na ciężkiej ziemi. Rzodkiew dala od uja masy, aż ciężko to było przytalerzowac dobrze. No i nie oralo się tak dobrze jak po lubinie. No ale to kwestia jeszcze przebiegu pogody przed uprawa. Ciężko tylko z poplonani, jak idzie ozimina po oziminie, za wiele czasu nie zostaje na cokolwiek.
Ojciec całe swoje życie tłukł się po tej ziemi 60/7011 i bronami. Zresztą ja kilka lat wstecz jeszcze też. Stary zwykły kultywator z dospawanym na sztywno packerem i zawieszone 3polowe 20stki raczej ciężko uznać za jakąś super maszynę, ale fakt - z porównaniu z samymi bronami bajka. Takie badziewie zresztą na jesieni, po awarii większego ciągnika, musiałem ciągnąć małym zetorkiem i jakoś to poszło, tylko skręcać było ciężko. U mnie bryły też takie, że jak zaschnie, to tym kultywatorem najpierw z bronami, a później odczepilem brony o zwykle wały posiewne ciągnąłem, bo zostawały już takie bryły jak kamienie. Wiosna problem jest mniejszy, bo tak jak @Gimmeshelter pisał - mróz robi jednak trochę robotę. No ale jesienią to bywa dramat. Przydałoby się coś cięższego do uprawy, albo aktywny. Zobaczę w tym roku jak większy koń się pojawił, może po orce da radę wciągnąć talerzówke na te najgorsze miejsca.
Walki robią robotę, ale fajnie by było, żeby to był jakiś ciężki wał. Nie wydaje mi się, żeby strunowe zrobiły jakaś super robote. Parę razy sial mi wujek zboże - ja dwa razy bronami ciężkimi, a on agregat uprawowo siewny bierny, wałek strunowy, 3rzedy zębów, packer i na najcięższej ziemi nie było jakiejś super rewelacji po tym .