Mam w chacie od jakichś totalnie bezmarkowych, przez najtańsze jakieś biedronkowe, covale, vorele, poprzez jakieś Yato, kuźnię, stare PRL, używki stahlwille, hazet rashol, gedore i powiem Ci, że do takiego zwykłego domowego użytku - co byś nie kupił będzie ok. Ja osobiście nie widzę różnicy w odkręcaniu czegoś gedore i covalem. Chyba, że ktoś chce sobie samopoczucie poprawic. Przy czym mówię o takim typowym użytkowaniu. Jak ktoś katuje w jakimś warsztacie to pewnie jest sens dopłacic. A takie to gadanie, że tylko to, albo tylko tamto, to w większości (słowo klucz, żeby nie było, że generalizuje) pierdolenie, pozowanie na wielkich znawców.
U siebie od kiedy sam gospodarze, to ze wszystkich kluczy rozgial się jeden jakiś z najtańszego zestawu, co jeszcze kiedyś brat kupił, w jednym z biedry plaskooczkowym z grzechotką - grzechotka zaczęła przeskakiwać. I to by było chyba na tyle. Grzechotkę miałem jedna covala chyba 7lat i tylko zaczela się guma na raczce łuszczyć. Kupiłem druga bo ta zgubiłem. Ale to chyba nie wina marki..Ze starych zdarzaja się jakieś pojedyncze poomykane, ale to ciężko określić ich wiek.
Z narzędzi na czym bym nie oszczędzał z perspektywy czasu to śrubokręty i młotki. A klucze, to tyle że bym jakiegoś totalnie najtańszego nie kupował. A żeby nie było - mam raczej wiekowe sprzęty, przy których trzeba często gęsto coś grzebać. Zresztą jak ktoś kojarzy z grubsza moje wpisy, to się orientuje, że czasem na potęgę się pier**li wszystko.