Tama zbudowana na rzeczce przez bobry. Walczymy z nimi od kilku lat, co roku mamy pod wodą od kilka do kilkunastu hektarów łąk. Tamę usuniętą do zera potrafią odbudowywać w tempie ok. 30 cm na dobę lub więcej na rzece o szerokości 2,5-3 m.
My mamy w tej chwili skoszone ok. 16 ha i usiłujemy suszyć. Miała być pogoda ładna do wtorku, teraz już mówią, że tylko do niedzieli... Schnie wolno, bo trawa duża, słońce nisko, a wokół drzewa więc dużo cienia.
Dodatkowo problemem są bobry - przedwczoraj rozwaliłem tamę na rzece (ok. 3 m szerokości, piętrzyła wodę o około metr), a wczoraj już była odbudowana na wysokość ponad 30 cm. Tyle dały radę zrobić w jedną dobę... Trzeba będzie znów usuwać. Dzisiaj rozwaliłem kolejną na rowie przy innej łące, woda była spiętrzona na ponad 70 cm. Może dzięki temu trochę łąki obeschną.
Tak niestety wyglądają tegoroczne sianokosy na torfach wzdłuż doliny rzeki. Uprzedzając pytania "po co było się tam pchać": to jest jedyny przejazd pomiędzy dwiema łąkami, innego nie ma. Dalej jest bardziej sucho.
Twoja opinia potwierdza tylko, że w większość polski maszyny kupuje się dwa razy: pierwszy i ostatni. Niestety, sami producenci pracują na taką opinię i renomę.
U nas włoski Agromec 1,6 m szerokości z bijakami "młotkami" chodził przez kilka sezonów z Ursusem 4512 (60 koni) i to w konkretnych zaroślach (krzaki, samosiejne drzewka). 74 konie powinno spokojnie śmigać z 1,9 m, szczególnie, jeśli nie planujesz aż takich chaszczy wycinać.
Ta rama (mam na myśli to odwrócone "U") jest zdecydowanie za delikatna do tej maszyny. Na pewno się z czasem rozegnie i/lub skręci. W naszym mulczerze jest znacznie solidniejsza (profil chyba 120x120 ze ścianką 10), a i tak po paru latach eksploatacji jest pogięta i popękana (maszyna od nowości u nas, nigdy nie pracowała na usługach, tylko właściciele są operatorami).
Land Rover Discovery, Range Rover, Nissan Patrol, Toyota Land Cruiser i Mercedes G mają po 3,5 tony. Do dużej przyczepy tylko takie auto. Chyba, że ciągasz tylko taką taczkę, jak na zdjęciu
Szczerze mówiąc nigdy nie próbowałem malować proszkowo na poprzedni lakier proszkowy. Nie wiem, jak z trwałością takiego rozwiązania (przyczepność do poprzedniej warstwy lakieru raczej nie będzie tak dobra, jak do surowej albo wypiaskowanej stali).
Ale ja się całkiem poważnie i bez czepialstwa pytałem. Tytuł i samo zdjęcie dotyczą felgi, a opis opony, więc pytanie "czy to bezdętkowa" nie wiadomo czego dotyczy. I nie wiem (nadal), czy autorowi chodziło o to, jak rozpoznać oponę dętkową/bezdętkową, czy felgę.
P.S. Jakbym się miał czepiać, to czepiłbym się Ciebie, bo "nieistotnego" piszemy łącznie . O braku przecinków nie wspomnę...