Teraz na licencji już mało kto robi. Prędzej kupują gotowy produkt, dokładają własny znaczek i już. Ewentualnie kupują gotowe podzespoły i składają w całość. Jednak teraz tak się produkuje i nic tu się nie zmieni.
Tak w ogóle to po upadku ZSRR nasze firmy były na straconej pozycji. To, że byli technologicznie do tyłu, to jedno. Ważne było to, że dzięki różnicy walut Niemcy mogli pchać swoje stare maszyny do Polski, a te były tu wychwytywane jako cud techniki. Tańsze, niż nowe polskie, a jednocześnie znacznie nowocześniejsze. A rząd zamiast ratować firmy, wolał sprywatyzować i sprzedać zachodowi, puki można było coś zarobić na lewo.
Co do tej rozmowy, to innej drogi nie ma. Tylko politycy, drogami dyplomatycznymi, mogą przepchnąć Ursusa przez granicę. Choć chyba skuteczniejsze byłoby napomknięcie Niemcom o planowanych dodatkowych wymaganiach na naszym rynku dla zagranicznych maszyn. Co jak co, ale zachód wolałby dać zarobić Ursusowi, niż stracić nasz rynek.