widzisz, bo ten cep z punktu widzenia dowództwa jest najwygodniejszy, bo nie odmówi wykonania rozkazu jak też nie wykaże się własną inicjatywą, czym mógłby zaszkodzić karierze przełożonego, bo jak czegoś nie zrobi - to można na niego zrzucić winę, że nie wykonał rozkazu, mimo, że go nie było, bo przełożony zesrał się w gacie
tak niestety szkoli się wojsko, bo tak najwygodniej, a potem dramat, bo jak czołg zjedzie 10m z toru wyznaczonegona planie, dowódca nie wie, co ma zrobić
niestety, nie wyciągnęlismy lekcji z II WS, gdzie armia niemiecka nie narzucała żołnierzom, jak mają walczyć, tylko - co mają wykonać, jaki cel osiągnąć, my nadal tkwimy w systemie rodem z ZSRR, gdzie aby pierdnąć, trzeba mieć zgodę dowódcy i kontrasygnaty wszytskich dowodzących w linii