wszystko jest możliwe, tylko jesli kosztami produkcji steruje poityka i ideologie, a nie rynek, to nie da się uzyskać stabilizacji ceny
wyobraź sobie, że nie ma dopłat, nie ma haraczu na CO2 i nie ma cła na produkty z tańszych i mniej debilnie nastawionych do produkcji krajów
możesz kupić nawóz za pół obecnej ceny, środki ochrony roślin itp, kosztami steruje tylko rynek, a ten w momencie krachu i spadku cen w rolnictwie, aby cokolwiek sprzedać, musiałby opuścić ceny - wtedy krzywa wyglądałaby tak, że wraz ze spadkiem cen na produkty rolne, spadałyby ceny na nawozy, środki ochrony roślin i ilość sprzedanego paliwa
obecnie w takim przypadku reaguje rząd i daje "dopłaty" które de facto lądują w kieszeni producentów nawozów i pośredników, dzieki czemu niemuszą oni zgodnie z wymaganiami rynku puszczać cen, a rolnik nadal nie ma uczciwej ceny za swoje produkty, czyli taki supermarket jest jakby też sponsorowany z pieniędzy podatników
problem jest tylko wytłumaczyć to mieszczuchom, że tak naprawdę za niskie ceny skupu płacą podwójnie, bo raz, że markety za ch.... nie opuszczą ceny naprzykład na paprykę, która kupują po 20 groszy a sprzedają po 12zł, po drugie -płacą coraz wyższe podatki na dopłaty i interwencje na rynku, które w efekcie nie trafiają do rolników, tylko do marketów i pośredników