sposób start jak świat, w PRL dla opon bęzdętkowych radzili wozić w bagażniku kawałek sprężystego sznura i kij, aby zacisnąć oponę na feldze
Ja mam Makitę DCS-520 już 14 lat, sporo drewna pocięła - kartery i obudowa aluminiowe, do tej pory nic sie w niej nie uszkodziło, poza wymianą prowadnic i łańcuchów. Gałęzi tym nie będziesz obcinał z drabiny - bo ręce odpadną, swoją wagę ma. Obroty jałowe jak w WSK albo w naszych PS-280, ale prowadnica 80cm nie robi na niej wrażenia, mimo, że to tylko 3,6KM. Do gałezi w sadzie kupiłem jakąś pierdziawkę na jedną rękę, wożę ją w ciągniku do podcinania gałezi przy polu. Wystarczy po prostu o sprzęt dbać, to i chińczyk posłuży.