Niemcy podjęli słuszne skądind założenie, że "po co mamy z wami walczyć, jak możemy was kupić"
Słuszne, ale głupie, bo rządy się zmieniają, wszystkich kupić się nie da, a wystarczy dwie takie kadencje jak PiS ostatnio, aby wyrwać się spod niemieckich skrzydeł, przynajmniej częściowo, nawet lepiej - pokazać, że niemcy są szkodnikiem Europy. Polska ośmieszyła Niemcy na arenie międzynarodowej, wyszli na głupków i ciemniaków, zwłaszcza w kontekście wojny rosyjsko ukraińskiej, ale także w kwestiach gospodarczych, zwłaszcza energetycznych.
Nie da się wszystkich kupić ani nie da się ze wszystkimi współpracować. Opieranie długofalowej strategii geopolitycznej na jakimś państwie i jego zasobach nie jest możliwe, bo nawet najbardziej skostniałe państwa, a może przede wszystkim ne, ulegają drastycznym przemianom. Taka ostoja demokracji jak Wielka Brytania wyszła z UE, bo naród zdał sobie sprawę, że nie da sobie narzucać siłą komunizmu, bo nie o to tyle lat walczyli z ZSRR, aby teraz dobrowolnie przyjąc ten ustrój z rąk Brukseli. A nasi włodarze zrobili w polityce w 2004 roku zwrot o 360 stopni i dalej pchają nas w łapy komunistów, tylko po wskazówki już nie jeżdżą do Moskwy, tylko do Berlina i Brukseli.
Nie wpsomnę już o tym, że Lenin, wzniecając rewolucję w 1918 roku liczył na zryw "wolnościowy" kolegów komunistów z Berlina. Zresztą, Berlin całą tę jego rewolucję hojnie sponsorował. Niestety, silnie się przeliczył, gdy tylko Lenin zdestabilizował państwo, niemcy ruszyli z ofensywą na froncie, zajmując kolejne połacie rosji. Specjalnie szkoleni agenci wpływu demoralizowali carskie oddziały , że oto idzie bratnia komunistyczna pomoc dla walczących rewolucjonistów.
Tylko nie z Niemiec, które w tym względzie są do tyłu, a gdybyś się dobrze rozejrzał, Polska ma na tym polu wiele dobrych firm o światowej sławie.