Co ty gadasz. Piejmy mleko od karmionych kiszonkami, a dokładnie TMR, robimy zsiadłe, a nawet w ser kiedyś się mamie mojej chciało bawić, i nic nie śmierdzi. Dajemy mleko rodzinie z miasta i nikt na zapach nie narzeka. To jest jakaś miejska legenda, że od kiszonek coś śmierdzi.
Od kóz też podobno śmierdzi. Zaś od tych dojonych dojarką już jakoś dziwnie nie.