U nas za PRL narobiło się gospodarstw po 6-8 ha i była mowa, że to duże rozdrobnienie jest. Chociaż nawet do 20 ha się zdarzały czasem. Maksymalnie podzielone na dwa kawałki ornego, plus jakieś łąki.
Tak samo świeżo ukiszonych ogórków nie tykam, a rodzinka się tym zajadała.