No w dołkach to wiem, że na straty już. Na tym drugim zdjęciu, to co jest zalane, to najlepsza ziemia jaka mam w całym gospodarstwie. Jakby tak były jej hektary, a nie ary, to by człowiek milionerem był 😅 czarna, taka miałka. Do orki okropna, bo się przesypuje, ale w uprawie to rewelacja - kijem ja uprawisz. Pod zboże w ogóle tam nie sypie nawozów, a i tak wykłada. Jednego roku jak dołki przesiałem mieszanka owies/groch/wyka, to porosło wyżej błotnika w 60tce. Musiałem 1terenowa kosić, bo zapychały kosiarkę. No ale co drugi rok woda tu stoi.
Czekam właśnie wiosny, bo kończą mi się w marcu rolnosrodowiskowe na trawy (jak się uda, to pod pług idzie wszystko, co tylko będzie się nadawać) no i wtedy będziemy myśleć w co by wejść.
Z tymi dołkami najgorzej jest, że całe pole mam w takim gównie. Żeby te dwa dołki ze zdjęcia odciąć od uprawy, to odejdzie mi hektar pola. Trawa do przeoranie to samo - w jednym miejscu fajny kawałek, ale kuźwa po środku dołek i z 300m kawałka, robią się dwa po 150m 🤷 niby bez tragedii, ale czlowiek się przyzwyczaił do dluzszych, regularnych.