Skocz do zawartości

daron64

Members
  • Postów

    7857
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez daron64

  1. @Nieustraszony1044 już parę lat temu. Nie wytrzymałem psychicznie
  2. Dożynki. Znajomy, który miał przyjechać - nie przyjechał. Od znajomego dostałem numer do kolesia jednego. Rano zadzwoniłem, przyjechał po 12, zaczął kosić o 13, skończył o 20. Tylko tyle, że tam byłem umówiony na ~450zl/ha, a tutaj 550, no ale cóż zrobić. Pszenżyto sypało bardzo ładnie, ale mam na szybko zrzucone i jeszcze jedna przyczepa do rozładowania. Pszenica po gryce sypała bardzo ladnie, po zbożu słabo. Także średnia będzie słaba. Wilgotność tak se - nie jest suche, nie jest mokre. Pszenica ta lepsza była dużo czystsza i nawet suchutka, tam gdzie chwasty nie spryskalem i tak se. Uratowało mnie dwoje znajomych, bo pomogli z rozładunkiem. Bez tego byłbym w d*pie. A i tak z kolegą jebalismy do 1 w nocy. W domu byłem po 2, a na rano do roboty. Na polu na plandece została taka półtorej przyczepy pszenicy, już nie mieliśmy na co sypać. Jutro trzeba rozładować jakąś przyczepę i jechać to zebrac
  3. Wujek mówił, że tam gdzie zawsze sprzedajemy, to owies 500, pszenżyto 620, pszenica 690 netto. Z kolegą rozmawiałem, jakiś jego znajomy ma skup i rzucił za owies cenę 300zl, żeby odstraszyć ludzi, a i tak niektórzy zawożą. Jak takie ceny miałyby na dłużej zagościć, to nie wiem w co jest sens inwestować (poza talerzowka - już dodałem wyszukiwanie do obserwowanych na olx 😅) Tadzik pierwszy rok po centrali, to jeszcze parę lat przetrzymam. Chyba, że będę bral na wymianę po pół hektara.. W niedzielę po południu pokropiło i w poniedziałek z rana, ale to tak, że miejscami nie było widać niż na asfalcie, a miejscami trzeba było wycieraczki włączać. Zależy jak chmura szła. Mama mówiła, że w niedzielę koło domu nie padało, a w poniedziałek tylko z samego rana delikatnie pokropiło. Znajomy, co miał mi kosić - wczoraj po pracy do niego dzwonię - ma awarie, ma swoje do koszenia. Pytam wprost czy da radę przyjechać, czy raczej marne szanse - odp "marne szanse". Czyli kolo 20.00 się okazało, że jestem bez kombajni. Wczoraj kumpel obdzwonil wszystkich swoich znajomych, ja dziś swoich - niektorzy mają jeszcze na kilka dni koszenia. Jeden znajomy mówił "szkoda, że wcześniej nie dałeś znać" i że na środę o 11 będzie, chyba że kogoś ogarnę, to dać znac. Na środę Meteo pokazuje, że mogą być przelotne opady. Dziś kolega dał numer do gościa - przyjedzie dziś o 14. Myślę, że jutro o 11 przy max 19st i całkowitym zachmurzeniu to zboże nie będzie bardziej suche niż dziś od 14 w pełnym słońcu i 24st. (Albo się tylko pocieszam i sam siebie upewniam). Także dziś już nie patrzę na nic i walimy ile się da (no chyba, ze naprawdę będzie straszny gnój). Z jednym znajomym co rozmawiałem, który ma u kolegi swojego jeszcze kosić, to mówił że w niedzielę jak kosili, to zaczynali z wilgotnością ponad 18, a kończyli z ponad 16. Nikt się już nie pier**li, tylko kosi.
  4. Zboże w miarę ok. No nie jest pod ręką super suche, ale nie jest źle. Tylko, że nie mam tyle miejsca żeby całość tak rozsypać.
  5. k**wa, jaka najmniejsza wilgotność widzieliście w zbożu? Teraz jechałem i spotkałem tego kuzyna i chłopaka co u mnie kosił - właśnie zwijali się z pola. Przewód znaleźli gdzieś zmiolo 50km od domu. No i gadam z tym moim kuzynem i mówię, że u mnie takie nie bardzo z wilgotnością. Wziął wilgotnościomierz i mówi zobaczymy ile będzie miało. Grzebnal w przyczepie - 7.8. Nie wiem, ja takich wartości przy zbożu nie widzialem
  6. Widzę, że na forum wystarczy byle zapałka, żeby wzniecić pożar 😅 Żeby zakończyć, powiem tak - dopóki stoi na polu, a nie leży w magazynie, to całe to liczenie i tak jest o kant d*py rozbić. Raz, że obliczenia są tak mocno szacunkowe, a dwa to dopóki nie leży suchy pod dachem, to nie ma żadnej wartości, co za tym idzie - bez znaczenia, czy mam bezwartościowe 6 czy 8t/ha. Szczęśliwie zebrane 7t/ha biorę z pocalowaniem rączki, a i przy 6 bym nie marudził.
  7. NBR. No co mam Ci powiedzieć - zbrakło jednego dnia pogody żeby nie było o czym pisać. A tak jakoś mam. Czasami sam to czytam, co pisze i się w głowę pukam 🤷
  8. Kurcze dziwne masz rachunki. Ale ok. Pobawmy się w precyzyjne pomiary na oko i na przyczepy. 4m x 2m x 0.7 x 2szt. Wychodzi ~11m³. To x wzięta z d*py gęstość niech będzie 70, daje ~7.8t. + 3m x 2m(żeby łatwiej liczyć) x 0.7 daje niecałe 3t Razem mamy 10.8t z ~1ha + poprzeczniak z kawałka obok max ~30arow. Czyli 10.8t z 1.3ha to daje 8.3t/ha. Wszystko przy liczeniu na oko, to wiadomo, ze będzie sporo mniej. Wystarczy gęstość 65 i już będzie ~7.7t/ha. Wystarczy, że będzie nie 1.3ha, a 1.5ha i gęstość 68 i już będzie poniżej 7t/ha. To aż tak nierealna wartość przy tym zbożu? Pomijając bezsensowność takiego liczenia.
  9. No właśnie o to chodzi, że to, wbrew temu co pokazał wilgotnościomierz, nie gnój. 3przyczepy, bo wiesz - duży kombajn. On zrobił dwa kółka - długość x szerokość wychodzi, że skosil ok hektara + kawałek poprzeczniaka. Wyszły 2przyczepy (d46 + d47+ nadstawki 20cm, napierniczone w czub) + jednoosiówka taka mniejsza (3 x niecale2 x 0.7 też nawalona w czub i jeszcze troszkę zostało, z 500kg może dosypał jak ja wywalilem). Wrócę z roboty, msza za ojca, łopata w garść i ogień 🤷 O ile cala uprawa, zabiegi itd, to jakieś tam mniejsze czy większe problemy, dylematy itd są, ale ogólnie jakoś to idzie, ale z tym zbiorem co roku cyrk.
  10. Mierzyłem. Sąsiad przyszedł, wziął z ostatniej przyczepy to pokazało 19 🫣 ale nie wiem co o tym myśleć, bo tyle to już przecież gnój. A to jest takie że mu troszkę brakowało. Myślę, ze jakby nie to miękkie ziarno i pomiar, to bym kosil. Potem, jak już kombajn pojechał, to sąsiad przyszedł jeszcze raz, z przyczepy wziął, z wierzchu, co już obwialo, to ponad 16 miało (i jakbym miał tak "na oko" oceniać, to bym powiedział, że coś koło tego właśnie ma realnie. Do 14.5 mu napewno brakuje. To czegoś takiego na kupę nie wywalę. Może późnym popołudniem można by było spróbować pszenżyto (bo w pszenicy sporo zielska, to wątpliwa sprawa), ale to chłopak też nie będzie latał kombajnem tam i nazad. Także jakby nie patrzył d*pa z tyłu. Zaraz się zawijam, bo mam do roboty, to zobaczę czy kosi u siebie, bo coś tam miał jeszcze konczyc i u kuzyna trochę, ale tam leżące zboże, tylko to wioska obok, to nie wiem czy tam padało. Jeden słaby opad załatwił sprawę 🤷 Teraz pisałem do tego znajomego, że teraz się poprawiła pogoda, to dopiero można by było próbować, bo trochę słońce wyszło itd i napisałem jak z tą wilgotnością, to odp, że wjechał u tego kuzyna w pole i po 100m pierdolnął mu jakiś przewód - a że sobota, to jeździ, szuka czy gdzieś dostanie. Także ewidentnie nie było mi dane dziś kosić.
  11. Na cenę wpływu nie mam. Bilem się z myślami czy kosić, ale kurcze cykam się, że to co miękkie ziarko, że zamiast odparować, to na kupię zacznie je uj strzelac. Bo tak ogólnie to i za kombajnem się kurzyło i tak jak pisałem - jak się wsadzi rękę, to czuć, że nie jest takie jak powinno, ale nie jest to jakis gnój. No ale u nas już skupy wstrzymują niby niektóre zboża i jeszcze nakosze nie suchego i w ogóle bedzie problem ze sprzedaza. Kombajnista też mówił, że wilgotne, że mu wywala tyłem duzo. Trzeba trzymać kciuki za pogodę.
  12. Tadzik sypie jak zły, ale niestety nad ranem pokropiło. Myślałem, że może obwieje, bo jak się wsadzi rękę, to niby nie jest jakoś mocno wilgotne, ale wilgotnościomierz pokazal dużo za dużo, no i ziarno miękkie pod zębem. A za dużo tego, żeby gnoju nasypać. Także objechane dwa razy, 3 przyczepy nasypane i trzeba to jakoś płytko rozsypać. Wstępnie na wtorek się umówiliśmy na drugie podejście. Pisałem ze znajomym 10km ode mnie, to u niego nic nie padło i pszenica niecałe 13 miała dzisiaj. I taka to robota 🤷
  13. Z tym to nie trafisz. Tzn jakąś bardze wczesna odmiana, a trafi się taka pogoda jak była teraz to żeby się nie wpierniczyc, że będzie szybko porastać. A jęczmień, to np lokalny taki parotysiecznik jeszcze na koniec tamtego tygodnia, to miał przenoszony tylko jeden poprzeczniak w jęczmieniu. Opcja zawsze jakaś jest, ale na koniec i tak pogoda rozdaje karty. To że jednego roku coś wyjdzie ok, nie znaczy, że nastepnego tak bedzie
  14. Kiepskie to pocieszenie, że u innych też chujnia, ale zawsze coś 😅 Najgorzej, że to wszystko tak na kupę - nie było okienek żeby sobie ludzie nawet powoli pokosili. Tylko teraz te 3dni na uraaaa wszyscy. Wróciłem na chatę, to przez okno słyszę, że obszarnik napiernicza cały czas. Założyłem sobie, że do 15 nie będę się stresował, potem zacznę. Jak patrzyłem po starych zdjęciach na telefonie, to rok temu kosilem 4 sierpnia, ale już dwa lata temu 16. Najwcześniej co pamiętam to było 23, albo 27 lipiec jak zaczynałem. Siałem ze dwa razy na próbę, ale tak z zamysłem pod talerzowke. Pierwszym razem wyszła no średnia, żeby nie powiedzieć słaba. Drugim razem wyszła..hmm dziwnie - były placki gole, a były place że była piękna. Ale oczywiście tej ładnej to tam jakiś mały ułamek całości. Ale to nie wiem czy za głęboko posiałem czy co, bo potem talerzowalem przed wapnem - powschodzila, talerzowalem po wapnie - powszchdzila, zoralem - powschodzila, posiałem - no już pojedyncze, ale też coś tam wylazlo. Ale w tym roku wszyscy wkolo, co siali gryke, to mają piękna. Ból co roku ten sam. Nie miałem kombajnu - chodzić i się prosić, a i tak koniec końców większość wujek mi kosił. Kupiłem bizona, miał być spoko technicznie (bo z wyglądu, to tak, no całkiem średnio, żeby nie powiedzieć, że jakby już na progu huty był), a okazało się, że wrak i też chyba tylko jedne żniwa całe nim przekosilem. W tamtym roku jakoś się udało z usługą, choć też z "przebojami", bo najpierw znajomy miał przyjechać, potem okazało się, że jednak jedzie do kogoś innego, a w niedzielę o 8 rano dzwoni i pyta czy kosimy i po 10 już był na polu.
  15. Ja mam 999, to parę razy ładnie wykręciła rękę. No bo chyba właśnie do takiej doraźnej pracy to jest, żeby nie ciągnąć kabli
  16. k**wa, ze 2 lata temu. No co zrobisz, jak nic nie zrobisz. Kombajn zaklepałem już dawno. "Magazyny" wyczyszczone czekają, przyczepy przygotowane, nawet na pole część już wyciągnąłem. Ale sierpem kosić nie będę. Tylko u nas do niedzieli padało co rusz i w zasadzie pojedyncze kawałki tylko były ruszone. Np ten, do którego mam dzwonić jutro, pojechał do kogoś kosić..rzepak. 13 sierpnia i rzepak jeszcze stoi na polu. Właśnie przez taka chujnie z usługami to tego wspaniałego bizona kupiłem. Ale szybciej chyba przejdę na ekologię i kupię talerzowke, niż będę sie pier**lił sam bez pomocy z tymi zniwami. Szarpał się, nerwy psuł, a na koniec sprzedawał pszenżyto po 600zl.
  17. Nie. Jak większość ludzi. Tzn teraz ostatnie dwa dni dopiero poszli w pole. Wiesz, byłem umówiony z kolesiem tak ogólnie. W weekend pisze jak sytuacja, czy na końcówkę tego tygodnia da radę. Mówi, że są znać. Nie odezwał się, ja się odezwałem - gadać z bratem, bo on kosi teraz. A brat powiedział to, co napisałem. U nas nie ma takich za wiele co usługi robią. No i tak na już nie znajdziesz nikogo. A u mnie tego koszenia to na duży kombajn na jeden dzień. W pogodzie pokazywali pogodę na dwa tygodnie zero deszczu, chłopak miał się odezwać, to się nie pieklilem. A tu ch*j - nagle pokazują opady. Potem niby pogoda, ale już temperatura slabsza. W pogodzie pokazywali burze, teraz już że cała sobotę przelotny i 20st. Potem po 18 i dopiero koło połowy tygodnia koło 25. Ehh
  18. A u nas już w jednym skupie wstrzymują np owies.. Dzwonię do chłopaka, który ma u mnie kosić - no ma u siebie jeszcze, potem jedzie gdzieś tam i wtedy do mnie - może w sobotę. Oczywiście na piątek na noc pokazują deszcz. Dzwonię do drugiego, który w tamtym roku mi kosił - teraz jedzie do kogoś, dzwonić jutro wieczorem, może wpadnie. Ale to na zasadzie, że w czwartek wieczorem powie mi czy przyjedzie w piątek. Ehh..swój kombajn wk***ia, jak nie ma się nikogo do pomocy, ale czekanie na usługę chyba bardziej
  19. Zawsze się człowiek coś nowego dowie
  20. Nie znam się, więc się wypowiem. Nie ma odciągów, to może jakaś rzeźba jako ograniczniki?
  21. @Janeczko Nie no, nie jest źle. Jest napewno dużo dużo lepiej niż w zetorku. Można cały dzień robić i łeb nie odpadnie. Ale nie jest to na tyle cicho, że np muzyki można sobie posłuchać tak, żeby to sprawiało przyjemność. Chyba, że tylko ma coś brzdekac, ewentualnie podcast jakiś. No i kwestia, że to ma ponad 40 lat - tam uszczelki nie ma, tam ujowa, tam coś skrzywione i nie dolega do końca, tam tapicerka nie jest kompletna, a ta co jest, to jest poniszczona itd itd. Jakby to ogarnął, to byłoby już spoko. Ale ile to czasu na to by trzeba było poświęcić.
  22. Od kiedy chłopak w gminie otworzył wulkanizację i robi wszystkie koła, to pier**le - co najwyżej w zgrabiaczu sam kapcia robiłem. Resztę wszystko wożę do niego. A takie duże to już w ogóle. Jak sobie przypomnę jak się trzeba było najebać jak się samemu to robilo, to ja już wolę niech chłopak sobie zarobi. Ja więcej swojego czasu stracę, niż on weźmie pieniedzy U mnie w tym roku nie widać pozytywów żadnych. Może w przyszłym sezonie coś bardziej optymistycznego się zadzieje.
  23. Rury narazie zostają, bo walczę z drenażem i te większe mi trochę pasują do łączen. Także do października leżą, aż zrobię wszystko Znajomy robi w "komunalne" pobliskiej i maja tam jakiegoś case nowego 90-100koni mniej więcej. Na placu mu koło przednie odpadło, tzn cala zwrotnice rozjebalo. Ciągnik ma jakieś 2-3lata. Ja co jakiś czas myślę że by może inne zakupy odpuścił a kupił jakiś nowszy ciągnik, przede wszystkim wygodniejszy. Ale troszkę te wszystkie sytuacje w okolicy mnie zniechęcają. Jeszcze z moim szczęściem, to na pewno trafiłbym skarbonkę. A dużo mi nie trzeba - taka jakaś starsza 6 100-110 koni, żeby tylko było w miarę cicho i szczelnie. Ale to chyba jak wszystko inne próbie i pokupuje, to wtedy. Nic ta robota na gospodarce nie jest warta. Więcej wkurwiania, jak radości i zapierdalasz aby mieć więcej pieniędzy do inwestowania dalej w tą gospodarkę. Bo jak nie ciągnik się sp***doli, to trzeba kupić jakąś maszynę, to trzeba zrobić/polatać jakiś budynek i jak w jednym roku zostanie kasa, to w następnym na styk. No jakby to na internetach skomentowali - tym rolnikom to wiecznie się nie opłaca 😅
  24. Z 8 lat temu, jak kupowałem zetorka, to ludzie pisali, że regeneracja pompy hydraulicznej kręciła się w okolicach 25k zł 😱 ale potem faktycznie niby bardzo to potaniało. Najgorsze, że te ciągniki (jak 51xx) to już wiekowe maszyny, ale jak na polskie realia (tu już pisze przez pryzmat własnego zadupia) dość już skomplikowane - nawet w porównaniu do starszych -1056 i pochodnych. Im więcej i im bardziej skomplikowana hydraulika i elektryka w takim ciągniku, tym gorzej. Tzn wiadomo - jak wszystko działa, to super, bo jest wygodniej jednak. Problem jest, jak coś przestaje działać. U mnie mechaników, którzy coś więcej naprawiali niż Ursusy/zetory to za wiele nie ma. Pierwszy z brzegu przykład - znajomy ma fendta 311 i już kilka miesięcy nie może ogarnąć ehr - sam nie może sobie z nim poradzić i nie może znalezc nikogo w okolicy, kto by się tym zajmował. Inny znajomy ma kilka MF - 3085, 3125 i jakiś starszy. Wszystko super, ale mniejszy ma cały czas problem ze skrzynią biegów, też nie mogą znaleźć nikogo, kto to prawidłowo zdiagnozuje i ogarnie. Miał przedtem casea 5120 i miał właśnie problem z hydraulika - nie poradził sobie z tym, mechanicy też nie. Sprzedał dla takiego innego znajomego po taniości. Z tamtym porozmawiałem potem, to mówił, że była pierdoła - ale to trzeba było prawidłowo zdiagnozować. Inny kupił MF niedawno, nie chce skłamać jaki model, chyba 8xxx ~200km. Też miała być pierdoła z elektryka, okazało się że problem był jednak mechaniczny ze skrzynią, a teraz jest problem z hydraulika i stoi u chłopaków, co trochę się zajmują remontami, już dłuższy czas. Żeby nie było, że jestem team Ursus/zetor, bo wiadomo, że to zupełnie inna bajka. Już nawet ten case staruszek co mam, to zupełnie inna liga. Jednak trzeba mieć z tyłu głowy, że to jednak są ciągniki, co mają po 30-40lat już i zawsze może coś pierdolnac, niezależnie jak zadbany się kupi. Co się znowu odpierdala - zdjęcia nie mogę dodac
  25. 1056 poliftowe miały 105, chyba, że Turbo założone. Casy 51xx maja raczej dobre opinie. Tylko to już troszkę świeższe i zdarzają się problemu z hydraulika (i diagnostyka). Kiedyś regeneracja pompy hydraulicznej kosztowała krocie. 1056, to tam tylko prosty ehr jest i załączanie przodu na guzik.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v