Skocz do zawartości
18mateo18

instalacjia gazowa mtz

Polecane posty

Sadek    446

Tylko że wypala to minimum 3 silnikami (czyli min 3 instalacje), tak jak z LPG w samochodach kto jeździł tylko do kościoła to LPG nie montował.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wieslaw16    44

Witam - no tu Sadek ma rację, ponadto nie jeden taki przysłowiowy "Kowalski" podwoił by wartość swojego traktora ,uważam że to inwestycja jak pisałem i słusznie Ferdek07 podnosi, to przy zużywaniu takich ilości ON chociażby montaż w jednym z kilku traktorów będzie dużą oszczędnością, która w krótkim czasie się zwróci, zresztą dziś każdy umie liczyć szczególnie przy obecnych cenach paliw i cenach płodów rolnych itd. :) Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

Ferdek07    62

ogólnie to najwiekszy ciągnik do prac polowych spala 2/3cie paliwa zużywanego w gosp a taki z lpg mógłby wykonywać tez więcej prac np. zamiast cielaka na spęd wiesc c 360 można by takim większym wygodniej ciekawe tylko jak się ma oszczędnosc spalania ON w lżejszych pracach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Rachunek jest prosty: na 1 litrze ON oszczędzamy 1zł (przy cenie ON 6 zł). Także montaż instalacji zwróci się po spaleniu 6000 litrów paliwa. Oczywiście dochodzą koszty przeglądów i serwisowania instalacji, więc inwestycja zwróci się trochę później.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sadek    446

To zaokrąglając zwrot inwestycji nastąpi po 8 000 l, tylko jest jeszcze 1 ale tak jak z samochodami osobowymi stereotyp tego typu to nie jest do tego przygotowane, słabszy, gorzej chodzi itp dokładnie to co z instalacjami gazowymi w osobówkach (kto założył w początkowym okresie dużo zyskał) jeżeli ktoś szukał w okolicy najtańszej instalacji do autka to później były problemy w eksploatacji. X lat do tyłu miałem LPG w Polonezie przez okres użytkowania ok. 15 lat jedyną usterką było wyrwanie rurki z zaworu zbiornika (z mojej winy) te autko było gaszone i palone na LPG niezależnie od temperatury czy to +40 czy -20 i nie było żadnych problemów (może filtr z 2 razy wymieniony).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Po 8000 l to faktycznie opłaci się tylko w dużych gospodarstwach. Ale z czasem instalacje potanieją i będzie większe zainteresowanie, bo rynek jest ogromny. Pomijam fakt serwisowania takich instalacji. Normalnie żyła złota dla firm takich jak moja. :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wieslaw16    44

Witam-czytałem w necie materiał i wydaną opinię, oraz oglądałem zamieszczone fotki wydane przez zakład, który na hamowni prowadził prace nad silnikami, w zasilaniu jednoczesnym ON i LPG, jego zalet oraz skutków niepożądanych zasilania silnika na ON i LPG i tak- zaletą jest dużo tańsza eksploatacja silnika, wadą zaś szybsze jego zużywanie, a nawet uszkodzenia powstale takie jak: wyrwane denko tłoka,pękanie pierścieni oraz wyrywanie przegród między pierścieniami , szybsze zużywanie tulei tłokowych ze względu na twardą pracę silnika, gdzie po opużnieniu kąta wyprzedzenia wtrysku aby uzyskać miękką pracę silnika, też jego zużywanie się jest większe ze względu na wyższą temperaturę spalania takiej mieszanki, oraz większą detonację spalania.Moim zdaniem więcej wypływa skutków niekorzystnych, jak korzyści z takiego zasilania silników, osobiście bał bym się zaryzykować na takie przedsięwzięcie, ale każdy ma swoją opinię i zdanie na każdy temat :rolleyes: Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KrzysiekFM    8

Wiesław a ja czytałem że temperatura spalania jest niższa, pewnie prawda jest po środku.

Ale nie o tym chciałem.

Robiłem mały eksperyment do którego użyłem butli od kuchenki reduktora podającego 1,4kg/h węża 3/4 i ciągnika 120km 6,5l

no i działa. GAz leci razem z ON. Droga instalacja nie jest potrzebna. Nie maiłem czasu tego dopracować. Nie wiem gdzie wsadzić butlę i trzeba zrobić sterowanie.

Sterowanie musiało by włączać i wyłączać gaz przy odpowiednim zakresie obrotów. Bo bez sensu by to leciało kiedy silnik pracuje na biegu jałowym.

Muszę kupić zawór sterowany elektrycznie o przekroju 3/4 cala. oryginalne od instalacji LPG się nie nadają bo leci nimi gaz w fazie ciekłej a nie lotnej.

Poskładać i testować. Zobaczę może wiosną popracuje nad tym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mani51    57

A nie lepiej wytargać najprostszą instalację LPG 1ej generacji z samochodu na złomie? Bez papierów można tanio kupić. W rurze dolotowej zapewne jakieś podciśnienie panuje to powinno wystarczyć do zasysania gazu z reduktora-parownika. Ja poszedłbym w tym kierunku a nie zaraz wydawać 6tys :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zbozowy    29

w silniku diesla w rurze dolotowej nie ma podciśnienia za dużego, jedynie tyle co filtr powietrza stawia opór czyli tyle co nic, kolega sam sobie zrobił instalacje w mitsubishi l200, trochę pokabinował i ładnie mu to śmiga. jest oszczędność na paliwie, mówi, że czuć większą moc delikatnie, najtrudniej było dobrać odpowiednią proporcję gazu żeby się nie grzał silnik

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zorzyk2    50

w silniku diesla w rurze dolotowej nie ma podciśnienia za dużego, jedynie tyle co filtr powietrza stawia opór czyli tyle co nic, kolega sam sobie zrobił instalacje w mitsubishi l200, trochę pokabinował i ładnie mu to śmiga. jest oszczędność na paliwie, mówi, że czuć większą moc delikatnie, najtrudniej było dobrać odpowiednią proporcję gazu żeby się nie grzał silnik

 

W dieslu, jak i w benzyniaku, powietrze jest tak samo zasysane przez tłoki. Nie widzę powodu by podcisnienie miałoby być słabsze jak w benzyniaku i po to jest zwężka by efektywniej zasysało gaz. Na parowniku jest regulacja składu mieszanki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KrzysiekFM    8

W moim pomyśle nie ma tylu problemów typu jak ustawić parownik. Jest kilka wielkości reduktorów od kuchenek gazowych, od 0,7kg do chyba 1,7kg. Zasada jest taka ze by to fajnie smigało trzeba podać około10 - 20%. Mój ciągnik na godzinę spala około 12 - 15 litrów ropy więc 1,4kg daje 10% i nie trzeba niczego ustawiać. Nie potrzebne są dodatkowe węże do podgrzewania parownika i nigdzie w układzie poza butlą nie ma gazu pod ciśnieniem. Jedyne co potrzebne to zawór odcinający i włącznik spięty z pedałem gazu.

No i butla musi być od " kuchenki" chyba ze macie blisko stacje by tankować samochodową.

 

Generalnie nie ma co się psuć

Edytowano przez KrzysiekFM

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mani51    57

Taki reduktor jak Ty chcesz założyć będzie miał stały wydatek niezależnie od obrotów silnika nie wspominając o obciążeniu więc zmieniać się będą proporcje LPG-ON. Myślę, że tu jest właśnie pies pogrzebany żeby wraz ze wzrostem obciążenia silnika a co za tym idzie zużyciem ON wzrastało jednocześnie zużycie gazu. Typowa instalacja samochodowa też tego nie zapewni bo będzie reagowała tylko na wzrost obrotów przekładający się na wzrost podciśnienia w dolocie a w dieslu nie jest to jednoznaczne z obciążeniem silnika i zużyciem paliwa. Będzie to jednak dużo lepsze niż stała dawka LPG.

 

Nieprawidłowo wyregulowany układ może przynieść więcej szkód niż pożytku. To znalazłem przed chwilą:

 

"Gaz dostarczany ze zbiornika LPG poprzez reduktor, w którym następuje przemiana gazu z fazy ciekłej w fazę lotną, wprowadzany jest do układu dolotowego silnika przed turbosprężarką. Dawkowanie gazu kontrolowane jest dwoma wtryskiwaczami sterowanymi przez elektroniczną centralę stanowiącą serce systemu, która dostosowuje pracę całej instalacji na podstawie informacji uzyskanych z obciążenia, prędkości obrotowej wału korbowego i temperatury w układzie wydechowym. Jednym z zabezpieczeń systemu jest właśnie kontrola temperatury spalin poprzez czujnik EGT, w przypadku wzrostu temperatury spalin system reaguje natychmiast ograniczając dawki gazu. Dzięki zabezpieczeniom wbudowanym i kontrolowanym komputerowo silnik diesla nie jest narażony na spalanie stukowe ani nadmierne zużycie w porównaniu z takim samym silnikiem bez instalacji LPG."

 

Tak sobie myślę, że można by obejść elektronikę dobierając dawkę gazu do najmniejszego zużycia paliwa wtedy zabezpieczymy się przed wystąpieniem spalania stukowego i przegrzaniem silnika ale niestety nie wykorzystamy max możliwości układu więc i oszczędności będą znikome - coś za coś.

Edytowano przez mani51

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

W moim pomyśle nie ma tylu problemów typu jak ustawić parownik. Jest kilka wielkości reduktorów od kuchenek gazowych, od 0,7kg do chyba 1,7kg. Zasada jest taka ze by to fajnie smigało trzeba podać około10 - 20%. Mój ciągnik na godzinę spala około 12 - 15 litrów ropy więc 1,4kg daje 10% i nie trzeba niczego ustawiać. Nie potrzebne są dodatkowe węże do podgrzewania parownika i nigdzie w układzie poza butlą nie ma gazu pod ciśnieniem. Jedyne co potrzebne to zawór odcinający i włącznik spięty z pedałem gazu.

No i butla musi być od " kuchenki" chyba ze macie blisko stacje by tankować samochodową.

 

Generalnie nie ma co się psuć

 

Dobrałeś 10% LPG do maksymalnego obciążenia silnika. A przy minimalnym, gdy silnik spala jakieś 2l ON/h dawka LPG wynosi 40-50%. A ma być dokładnie odwrotnie. Silnik ma spalać 20% do 50% LPG w zależności od obciążenia. Także Twoja instalacja jest zupełnie do niczego. Tu musi być instalacja minimum drugiej generacji odpowiednio wyregulowana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KrzysiekFM    8

nie tak.....

na małych obrotach gaz ma być zamknięty.

Ciężki ciągnik zazwyczaj pracuje na równych obrotach tj. 1400 - 1600 obr. i gaz miałby się włączać tylko powyżej 1400 obr

Obciążenie ciągnika np w pługu przy prędkości pracy 10km/h na mozajkowatej i zakamienionej ziemi zmienia się tak szybko ze że tylko bardzo zaawansowana elektronika bedzie wstanie dawkować gaz i gaz musiałby byc podawany najlepiej tuż przed głowicą a nie przed turbo sprężarką. Robiłem eksperyment w VW 1,9tdi podałem gaz przed sprężarką no i uwierzcie mi zanim gaz doleciał do komory spalania mineło tyle czasu iż stwierdziłem że to nic nie daję. Kiedy miałem już instalację wyłączyć silnik zwiększył obroty. Turbo potem intercooler i na zad do silnika to jest kawałek drogi w realiach polowych może takie sterowanie być nic nie warte a kosztowne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zbozowy    29

zorzyk2 w silnikach benzynowych masz przepustnice która zapewnia podciśnienie, w wolnossących dieslach tego nie ma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KrzysiekFM    8

zorzyk2 w silnikach benzynowych masz przepustnice która zapewnia podciśnienie, w wolnossących dieslach tego nie ma

 

 

czyli moze być problem z ustawieniem zwykłego parownika dobrze sobie to tłumaczę?

A jak się go ustawi to efekt bedziędzie taki jak w moim rozwiazaniu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hemi    16

W instalacjach lpg I i II generacji odpowiednie podciśnienie do pracy jest wytwarzane przez mikser (zwężka venturiego), który jest montowany przed przepustnicą a nie za nią.

Nie widzę powodu by nie założyć takiego miksera do diesla. Jeżeli będzie dobrze dobrany czyli przewymiarowany, to na wolnych obrotach wytworzy zbyt małe podciśnienie i gaz nie będzie zasysany z reduktora. Nie robiłem takiej przeróbki ale widziałem w starej terenówce z prostym dieslem spalanie 20% gaz i 80% ON oczywiście pompa wtryskowa została skorygowana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zbozowy    29

odnosiłem się do wypowiedzi @mani51 w poście #36. bez tej zwężki w dolocie panuje ciśnienie atmosferyczne. przepraszam, że od razu tego nie napisałem zrobił się tylko zamęt. szukałem na kompie zdjęcia instalacji lpg w mitsubishi l200 ale chyba po formacie mi zginęły odezwę się do kumpla żeby wysłał jeszcze raz to wrzucę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
damiank1518    0

szkoda by mi było mojego ruska. to nie osobówka. silnik będzie cierpiał w ciężkiej pracy chyba że to bedzie jeździć na wystawy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mani51    57

Nie pitolcie, że w dolocie nie ma podciśnienia. Co w takim wypadku powoduje ruch powietrza w stronę cylindrów? Krasnoludki? Przecież filtr powietrza stawia opór i musi być podciśnienie żeby go pokonać.Żadne zwężki nie są potrzebne bo nawet w instalacjach samochodowych były i takie rozwiązania, że gaz do dolotu dochodził zwykłą rurką. Oczywiście o wiele lepiej jest wyregulować na zwężce pod warunkiem, że dobierze się odpowiedni jej rozmiar. A w silnikach turbodoładowanych musi być dojście przed turbiną bo tam jest podciśnienie a za turbiną już nadciśnienie. To oczywiście jeśli mówimy o zwykłej instalacji bo jeśli sekwencja to już nie ma takiego znaczenia.

Tak jak pisałem, można to zrobić bez elektroniki ale nie wydusimy z tego dużych oszczędności a jak przesadzimy z dawką gazu to efekt będzie jak z przesadzeniem samostartu - jak to mówią, jest ryzyko jest zabawa. Elektronika na pewno szybciej zareaguje niż człowiek bo zanim w trakcie pracy silnika pod obciążeniem coś zauważy to może być już za późno.

Bezpieczniej i taniej jednak z dodatkowym zasilaniem wodą. Do przeprowadzenia prób nie potrzeba chyba żadnych nakładów bo to co potrzeba znajdzie się w większości gospodarstw.

https://www.youtube....h?v=Ku06FJFRTpo

Edytowano przez mani51

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×