póki co jeszcze nie słyszałem o przypadku ważenie ciągnika przez krokodyli. z czasem na pewno bd się czepiać.
u nas było tylko tak, że sprzedawali węgiel i misiaki stały przy sortowni i nic ich nie interesowało tylko dowód rejestracyjny i kwit wagowy ale mandaty nie były wtedy takie duże, że i tak opłacało się przeładowywać
u nas słoma po 15zł i ciężko sprzedać jak sprzedałem na brykiet to 3 mieś za kasą czekałem i jeszcze musiałem ich przycisnąć żeby zapłacili he. a 12zł kosztuje sprasowanie
u mnie wody nie ma za dużo jeszcze ale też bym wolał żeby padało w kwietniu maju.
w tamtym roku jare skracałem tak rosły a przyszedł maj i nie padało prawie nic. plon na piachach był taki, że pokrywało to co się wysiało
dlaczego żarty ja woziłem na d-47 po 7,5 tony. jechała normalnie 25km w jedną str. z tym, że droga równa. Ale przyczepa siedziała max i widać było że nie jest jej lekko. na dłuższą metę i tak by się rozleciała
trzeba jak się tylko da przerabiać i sobie pomagać sprzętem aby widłami nie machać.
u nas może nie było wygonione przez to, że trzeba widłami wywalać tylko przez to, że nie było już kasy żeby dokładać do hodowli świń.
u mnie na dzień dzisiejszy Arkadia w miarę ok. poległy jęczmienie i rzepak. woj Wlkp
a co będzie dalej to nie wiadomo, bo z dnia na dzień coraz gorzej.