Potrzebuję ciągnika w zasadzie tylko do opryskiwacza 5000l i zawieszanego rozsiewacza nawozu (3t). Raczej nowy, do używanych jestem zrażony. Na stole oferta na JD 6155M i NH T7.165S. New Holland tańszy 40tys zł, ale doposażenie go w GPS (kierownica, wiązka, uchwyty) to na dzień dobry +10tys. Cena jednego czy drugiego to 3 z przodu. I to jeszcze ceny przed podwyżką, bo nowe zamówienia to już kolejne +25tys... A to połowa odsetek przy kredycie... Pewnie to przesada dać za ciągnik do oprysków i nawozów tyle kasy, ale to inwestycja na 15 lat, a zdrowie i życie ma się tylko jedno. Rozglądałem się za Belarusami, ale nie wiem co to warte. Jakiś Zetor? 150KM w 6 cylindrach to też 300+. No i trzeba się zdecydować, bo te oferty to na ciągniki na placu...
Mam jeszcze wariant budżetowy polegający na tym, żeby pod opryskiwacz i rozsiewacz przeznaczyć posiadany T6050, ale wtedy ładowacz musiałbym zamontować na Ursusa 1614, a przerzucić 1000 ton rocznie mogłoby się źle skończyć dla Ursusa.