akurat "rozdawnictwo" płac ma swoje pozytywne skutki i nawet działa częściowo antyinflacyjnie, poza tym wspomaga część nieprodukcyjną, czyli usługi, które dzięki temu zamawiają więcej dóbr wyprodukowanych i to się samo napędza
problem jest wtedy, gdy potrzeby budżetu są większe niż możliwości rynkowe, w końcu prowadzi to najpierw do inflacji, potem do upadku usług, bo z usług ludzie rezygnują w pierwszej kolejności, wtedy na ryj pada produkcja przemysłowa, przychodzi bezrobocie
i teraz wyobraź sobie, że ukraińcy mają swoich eurokomisarzy, w tym od rolnictwa - to juz lepiej sobie rolnikom w łeb palnąć