Tylko tyle, że sytuacja wewnątrz armi nie jest ciekawa, a z wojska więcej ubywa niż przybywa
Zaciąganie ludzi do wojska na siłę nie wróży niczego dobrego, zamiast utrzymywac wyszkolonych zołnierzy, pozwala się im odejść, na to miejsce zaś rekrutuje się nowych, niekoniecznie wartościowych, na zasadzie "sztuka jest sztuka"
Awanse generalskie , wogóle awanse dostają ci, co tylko milczą i się nie sprzeciwiają nikomu. Jakikolwiek głos rozsądku oznacza ostracyzm i e efekcie odejście z armi.
Sam fakt podległości słuzbowej nie oznacza, że przełożony jest alfą i omegą, a jego decyzje nieomylne i zawsze trafne. Niestety, przyjęto taki styl rekrutacji, że w zasadzie nie ma możliwości zakwestionowac głupich decyzji, bo zazwyczaj są wspierane politycznie przez jeszcze większych kretynów i ignorantów.
Ludzie, którzy mają chociażby trochę inne zdanie, są w najlepszym razie pomijani w awansach. Jakakolwiek krytyka to jakby jawny atak na armię i państwo.
Dla mnie w tej chwili armia przypomina tę z czasów księcia Konstantego - tresowane żołnierzyki maszerujące pięknie na defiladach i paradach.
Zaprzepaszczono całe doświadczenie wyniesione z Afganistanu czy Iraku , skutecznie usuwając większość ludzi, którzy tam byli. Ci co przeszli szkolenia w obcych armiach również są "passe" w naszej armi. Bo ona ma być "narodowa", tylko nikt nie wie, co to znaczy.
A mi się kojarzy coraz badziej z "pospolitym ruszeniem" a nie z armią.