Od 1918 roku Rosja ma zapędy odbudowy utraconej pozycji "mocarstwa" , głownie chodzi o terytoria, jakie utraciła w czasie IWS i rewolucji bolszewickiej. Co jakis czas pojawia tam się chory "wizjoner" w typie austriackiego malarza, któremu wydaje się, że Rosja jest na arenie międzynarodowej pokrzywdzona, że takie kraje jak Polska, kraje Bałtyckie, Finlandia czy Ukraina zdradziły "wielką Rosję" i pozinny zostać ukarane i włączone do tej idyllicznej wspólnoty. Jesli nie chcą po dobroci, to siłą.
I tu jest cały problem, że nikt tam po dobroci nie chce, a żeby włączyć siłą, Rosja jest za słaba gospodarczo i militarnie. Była w stanie od czasów Piotra I opanować małe kraje kaukazu a Polskę pokonała nie sama, a we współpracy z dwoma innymi dużymi państwami, wykorzystując słabość polityczną i gospodarczą Rzeczpospolitej. Inaczej militarnie nigdy by Polski nie podbiła.
ZSRR było takim komunistycznym pokłosiem tej samej manii wielkości, jaką miał car. i na szczęście ten moloch upadł. A dziś przyszedł Putin, któremu marzy się powrót do "imperium" z czasów Mikołaja II.