Kiedyś Modzelewski dość jasno wytłumaczył, dlazcego rolnictwo nie może być opodatkowane podatkiem dochodowym a rolnicy nie mogą być w ZUS. Jest tu taka sama zasada jak na przykład z cyrkami czy wesołymi miasteczkami, tylko na o wiele większą skalę. Po prostu w rolnictwie można prać pieniądze na duża skalę i nikt tego nie jest w stanie kontrolować. A z dużych pieniędzy biorą się duże łapówki dla rządzących. Owszem, da się przerzucić rolników do ZUS, ale to oznacza dla każdej partii przegrane wybory. Da się też wprowadzić w rolnistwie dla wszystkich rachunkowość ogólną, ale wówczas masę parlamentarzystów utraciłoby źródła finansowania. Poza tym oznaczałoy to dla samorządów około miliona osób dodatkowo po zasiłki, bo tule mniej więcej osób to "ukrute bezrobocie" na wsi, ludzie, którzy nie podejmą się z różnych przyczyn, często także zdrowotnych, legalnej pracy, a szybko pozbęda się ziemi za grosze i staną do wszelkiej maści mopsów i gopsów. No i na pewno nie zagłosują na tych, których reka pozbawiła ich tej rachitycznej przyszłej emerytury z KRUS.
KRUS to jest po prostu system subwencji społecznych, niekoniecznie skierowanych do rolnictwa, ale ogólnie do terenów wiejskich, tyle, że obecnie działa odwrotnie, niż były jego założenia, zamiast rozwiązywac problemy na wsi, stwarza je, pogłębiając zapaść