Gdy wchodzilismy do UE mieliśmy taką produkcję wieprzowiny , jaką potrzebowaliśmy na własne potrzeby plus delikatna nadwyżka. I to wieprzowiny najwyższej jakości. Wedliny w sklepach były jeszcze w większości tradycyjne, bo mięso dobre jakości było tanie i dostępne.
Dziś produkujemy połowe tego, co potrzebujemy, a licząc import warchlaków i tuczników - może 30%. reszta to import, głównie najtańszego zagranicznego surowca. Ludzi nie stać nawet na najtańsze wędliny, więc spada spożycie lub zapychają się chemiczymi wypełniaczami. Spada też zapotrzebowanie na zboża paszowe. Unia śrubuje normy na naszym rynku, a sprowadzamy g... z kreajów, gdzie nie ma żadnych wymagań. I to jest dobre. A u nas maja byc rezerwaty przyrody i skanseny.