problem dotyczy jak zwykle pieniędzy\
ci małorolni nie siedzą w kieszeni banków, pieniądze na prowadzenie działalności pozyskują z innych źródeł, dzięki temu chwilowo są w stanie produkować nawet poniżej kosztów na niewielką skalę, ponieważ dołożą z etatu
poza tym, nie przeinwestowują, kupują sprzęt (zazwyczaj) taki, jaki im jest potrzebny na dany areał, a jeśli kupują większy, to zby poświęcac mniej czasu na pracę w gospodarstwie
wbrew pozorom ten cały najnowszy sprzęt nie jest energooszczędny, często nowe ciągniki i maszyny nawet nie mają startu do wysłużonych bizonków i szejsiątek jeśli chodzi o zużycie paliwa na 1ha
i tu się bierze ból d*py obszarników, bo powiększanie gospodarstw kosztuje, coraz więcej, ludzie chcą konkretnej kasy za dzierżawę, na zasadzie "stać cie na nowe maszyny, to stać cię na dzierżawę za 3 tys/ha"