Cel osiągnęli. Mówi się o tym dużo. Decyzja w sumie dziwna. Sam się z tego powiedzmy, że śmiałem. Chociaż w pewnym sensie, to Kołodziejczak z ulicznego krzykacza staje się kimś decyzyjnym. Kimś o realnym wpływie. Oczywiście pewnie uwikłanym w interesy niejawne, ale jednak w wpływem. Wiec platformersi mogą sobie krytykować, ale to wielkie oburzenie wśród agrounii i ich sympatyków powinno trochę zelżeć. Bo polityka jest jedyną drogą do posiadania na coś wpływu. Wszystko zaś jest polityką.