Cukier to chyba była jeszcze jakaś inna historia. Na zapleczach w niektórych marketach stały , ale nie wykładali na halę. Zaś ja pamiętam wtedy co zaczęli wprowadzać te "kwarantanny" braki w makaronach, kaszach, ryżu i innych suchych prowiantów. Wtedy po kilku sklepach błąkałem, bo w domu makaronu na obiad się zachciało.