Skocz do zawartości

daron64

Members
  • Postów

    7850
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez daron64

  1. Na handel to ten fein, bo "żółtki" chyba sobie zostawię. A drobnica to widziałem sporo rzeczy, które zostawię
  2. Są naprawdę mało używane, dosłownie kilka razy użyte amatorsko w domu. A to ja nie dla zarobku. Komus coś pomogłem i ktoś robi porządki i nadawał mi sporo gratów w tym te elektronarzędzia i powiedział, żebym sobie wziął co mi się przyda, a co nie, to mogę wywalic. Tyle, że za dewalta rzucił 50%, a za feina "ile kto da" i jak chce, to mogę sobie wziąć, a jak nie chce, to prosił czy mogę poszukac jakieś kupca. No i tak pytam, czy te 50% to będzie dobrze dla obu stron. To co mnie interesuje, to wszystko bym tak policzył. Najgorzej ten fein, bo to już jakiś konkretny kupiec musialby być.
  3. Mi do niczego nie potrzebny, ale jakby chciał dalej to sprzedać, to może kto marudzić, jak nie znajomy. Chyba 🤔 Z dewalta zakretarka i mała wkrętarka - z walizka, ładowarka i dwiema bateriami. Niby niepotrzebne mi, ale jak jest opcja kupić, niedrogo, jeszcze od znajomej osoby i mogę sobie zapłacić kiedy chce, to żal by było nie wziąć. A fein to wiertarka aku - bez udaru, jednobiegowa. Walizka, ładowarka, dwie baterie. Nowa jak patrzyłem, to jak była dostępna to pond 2k. Jeszcze sporo jakichs pomniejszych gratów. Muszę po weekendzie to przejrzeć, co się nada zostawić i jakoś to policzyc ile wyjdzie do zapłaty.
  4. Pany, mam kilka elektronarzędzi - jedno 5letnie Feina i dwa dewalty coś koło 2 lat - wszystko użyte dosłownie kilka razy. Z walizkami. Jedyny mankament, że nie ma kwitow (osoba pracujac w firmie kupowała dla siebie, ale z kwitem na firmę - większe zakupy, lepsza cena itd). Źródło pewne, na 100 procent nie zapierniczone. Przy dewalcie 50% ceny nowego będzie dobrze dla obu stron? Bo może bym sobie zostawił
  5. Mnie tam trochę boli, że nie posiałem. Niby śniegu było dużo, niby to, niby tamto, ale tak jakoś lepiej bym się czuł jakbym miał rozsiane 🤷 ostatnie 3dni po 3 powiatach jeździłem i nigdzie ani śladu wjeżdżania w pole. Albo ludzie nie ruszyli, albo siali jeszcze w śnieg, zanim ziemia rozmarzla. Dziś pokazują w nocy -1, odczuwalna -5. Do tego z rana padał trochę śnieg, a w dzień deszcz. Liczyłem, że może większy mróz pokażą, ale nie zapowiada się. Teraz na chatę wracałem to 2na +.
  6. A ja z kolei w tym roku więcej pszenicy, ale i tak tylko w tym temacie siedzę. Przyzwyczajenie
  7. Tam edytowalem post i drugi raz coś chciałem dopisac. Generalnie nie chodzi mi ogólnie o ilość wody, tylko o to, że ziemia pod śniegiem była nie rozmarznieta i czy ten nawóz jednak nie mógł spłynąć? A co do poparzenia, to czy może występować, czy jednak nawet przy takiej ilości N, to stężenie byłoby jednak zbyt słabe żeby cokolwiek zaszkodzic, a i rozpuszczony nawóz przy takiej wilgotności nie wyschnie na roślinie, tylko splynie 🤔 Wiem, że to w sumie teraz bez znaczenia, ale tak z czystej ciekawosci Kurcze tam coś na internecie czytam i zauważyłem, że jest taki temat na agrofoto 😅🤦
  8. Wolałbym jednak żeby co innego mi głowę zajmowało. Choć z drugiej strony, jak nie żyje z gospodarki, to taki problem, to nie problem. Ale struty chodzę przez to i tak. A tak na marginesie - jak jest z tym sianiem nawozów na śnieg? Znajomy mówił, że na Żuławach walili aż miło. U nas z kolei dosłownie nikogo nie widziałem, nawet z tych największych, żeby kto ruszył w pole. W tym roku była ujnia, bo dosc szybko topniał śnieg. Tzn było myślę te 20 cm w polu napewno (ciężko dokładnie określić, bo nie mierzyłem, ale były dni, gdzie np spadło ~10cm, a następnej nocy po kolejnym opadzie na aucie miałem ponad 15cm swiezego), a po 4 dniach były tylko resztki. Gdzie śnieg zginął, to bagno, gdzie leżą resztki, to ziemia pod nim, przynajmniej z wierzchu, nie rozmarznieta dobrze. No i teraz: - taki rozpuszczony nawóz nie spłynie na pochyłościach? Czy to za małe ilości wody i za wolne tempo, żeby były jakieś zauważalne efekty? - powiedzmy te 90kg N1 z rozpuszczającym się śniegiem nie osiądzie na roślinach i ich nie poparzy?
  9. Emotka na końcu zdania miała świadczyć o tym, że żartuję. Przy takim jednodniowym mrozie to co najwyżej z góry troszkę błoto zetnie. Może jakby było kilka dni słońca, żeby podeschlo trochę i wtedy mróz, to może by co z tego było wtedy. Ale teraz wilgoć, przelotne deszcze, mgły za***iste (dziś z roboty wracałem wieczorem dosłownie 30-50km/h) Chujnia z grzybnia, bo teraz zanim to przeschnie na tyle, żeby na spokojnie wjechać i wyjechać, to może być już mocno sucho w polu. Może bym się wczoraj i zdecydował wjechać, jakbym miał równe pole. A tu dołek na dołku i nie ma jak minąć, bo ze ścieżki nie zjedziesz. Panie, a co ja tam mam - niecałe 14ha obsiane. 3 rozsiewacze i po robocie. Jeszcze teraz mechanizacja nastała - "wędka" do big bagow przetestowana, to i kręgosłup odpocznie.
  10. U mnie pokazują pod 15st od przyszłego piątku. Teraz w sobotę ostatni mróz. Jak myślicie -1 wystarczy, żeby wjechać i wyjechać z pola? 😅 Ehh, sucho - źle, mokro - źle. Nie dogodzisz
  11. Za pięknie by było. Wczoraj byłem tylko na chwilę. Dziś planowałem po robocie skoczyć przynajmniej wjechać na pusto czy da się przejechać, ale dzwoniłem do domu, to matula mówiła, że jak poszła na pole, to miejscami faktycznie jest na 2-3cm rozmarznieta, ale miejscami mówiła, że na 15cm już chujnia. No i do tego mam wszystkie pola poprzecinane takimi mokrymi placami. Także jakby nie patrzył chujnia, bo teraz zanim to obeschnie żeby wjechać bezproblemowo, to może się zrobić sycho. No ale nie będę na chama się pchał. W okolicy cisza, spokój. Nawet najwięksi nie ruszają (w tym ten, co to mówił, że n2beda robić)
  12. 4 dzień odwilży. Ziemia rozmarznieta na 1-2cm max, niżej skala.
  13. Im lżejsza z wierzchu, tym lepsze plony.
  14. A u mnie w jednym miejscu wygląda tak po siewie, a w drugim tak - i wszystko 3b 🤷 Każdy ma coś. Ja nie wjadę z nawozami, bo niby 3 dzień odwilży, a dalej zboża spod śniegu nie widać, a inny nie wjeżdża bo ma za sucho 🤷 kazdy ma swoją kotwice
  15. Oczywiście są miejsca, gdzie mniej tego śniegu. Ale generalnie gdzie jest zboże, to nigdzie go nie widać spod śniegu. Orne mam całe 3b, tylko taka różna - od bardzo przyjemnej i w uprawie i plonowaniu, do tragicznej w uprawie i takiej samej w plonowaniu. Ale ogólnie chyba nie ma co narzekac
  16. NBR. To akurat nie z mojego pola, bo do swojego nie dojechałem 😅 parę dni temu wiatr dość mocno dawał i pozawiewalo
  17. Jak myślicie, wjeżdżać z rana z saletra? 😅 Znajomy mówił, że wczoraj w Malborka wracał, to walą ludzie ostro nawozy
  18. Metalurg ze mnie żaden, ale tak wyglada
  19. Tyyyyy, to by się zgadzało, bo jakieś graty od pralki też się walaly. Czyli w zlom
  20. Chce kto jakąś podstawę żeliwna od uj wie czego?
  21. Myślisz, że może być oszukane? W sumie nawet nie przeszło mi to przez myśl. Z gościem handlował jeszcze ojciec. W sumie pewnie ze 30 lat będzie blisko jak od niego kupujemy i nie było nigdy lipy
  22. Wydawało mi się, że nic trudnego w zrozumieniu nie napisałem.. No ale - pokazuje i objasniam: chłop nie powiedział, że nie kupuje taniej, tylko że różnica w cenie, względem polskiej, nie jest dla niego, jako hurtownika, duża. Co to znaczy duża dla hurtownika, to nie wiem. Czy 10zl/t, czy 100zl/t? Jak wiesz, to napisz. To, że nie robi tego charytatywnie, to chyba wiadomo. To, że kupuje gdzie znajdzie taniej, to tez chyba oczywiste. Cenę ma (z tych składów, co obdzwonilem), do 100 mniejsza niż inni (jeden skład miał mniej, ale + dowóz), do tego sprzeda komuś legendę jaka to grubsza granula jest lepsza niż drobna i może parę worków więcej przez to opierniczy i interes się kręci. A jakby tak się cofnął przed wojnę i wtedy nakupił? Gdybać sobie można, nic to nie zmieni
  23. Jestem tego samego zdania. Zwłaszcza w sytuacji, jak się pracuje poza gospodarstwem i czasem trzeba się sprężyć z robota.
  24. Saletra na n2 przyjechała - 1915brutto, litewska w workach z polskimi napisami. Mała ilość bb. Pytałem, czy jest w hurcie jak dla niego dużo tańsza od pl, że ja bierze, to powiedział, że nie, ale że ma grubsza granule i chętniej ludzie biorą. Ale czy mówił prawdę 🤷
  25. I tak i nie. Dopóki chodzilo się cały czas na obrządki, to nic nie czułem. Jak zacząłem rzadziej, to czasem od siebie czułem, że smierdze. Ale jak pozbyliśmy się całkowicie, to teraz jak u kogoś wejdę na chwilę tylko do obory, to czuję potem jak sam śmierdzę, jak ubrania przesiąkają szybko. Także, trochę w psychice jednak też - nie sądzę żeby to bydło znajomego - teraz - śmierdziało inaczej niż moje - kilka lat temu. A odczucia jednak całkiem inne.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v