Wszystko jest tak jak napisałeś, objętościowe zbadane przed wizytą na miejscu. W czasie wizyty najpierw oględziny zwierząt, potem ważyliśmy ile czego dostały, przejrzeliśmy raporty wynikowe, ułożył dawkę... i nic się nie zmieniło :blink: Podobało mi się podejście do samej pracy (znacznie dokładniejsze niż żywieniowców firm paszowych, którzy mnie odwiedzili), ale efektu póki co nie widać. Nie skreślam tego Pana (przynajmniej jeszcze), zaproszę go ponownie gdy otworzę pryzmę QQ z ostatnich zbiorów. Kiszonka z QQ z 2016r była kiepskiej jakości (całe rośliny praktycznie suche- dodany był kwas mlekowy) i tutaj doszukiwałbym się głównej przyczyny.