Tylko nie porównuj BDFki do takiej Pronarki, bo to przepaść jeśli chodzi o wytrzymałość A 33 tys to faktycznie mało nie jest, patrząc na ceny takiej nowej przyczepy przy możliwości odliczenia vatu (o ile jest się vatowcem)
Panie, to i tak nie taki zły wynik. U mnie 5 ha i 10 bel. Zapowiada się, że nie będzie nic lepiej, bo deszczów przynajmniej do końca sierpnia nie ma widać
O czymś co już prawie nie występuje na polskich łąkach Kiedyś ludzie łopatami kopali kanały żeby wszystko sprawnie działało, a teraz przyjdzie jeden, rzuci trochę kasy i wszystko rozdupczy żeby kręcić biznes na wodzie
Ale turbiny są w innym miejscu niż zapora. Zapora jest po to aby utrzymać poziom wody w zbiorniku. Gdy jest sucho, to prawie cała woda kierowana jest na turbiny, a jak leje i rzeka się podnosi, to podnoszone są zapory żeby zbiornik nie wylał. Obecnie w pierwotnym korycie rzeki, zaraz za zaporą rosną krzaki i drzewa, bo nurt jest bardzo słaby. Jak otwiera zaporę to woda te krzaki aż wyrywa, a co robi się na łąkach 2-3 km dalej to już chyba każdy się domyśla
No u nas działa to w identyczny sposób. A to że gościu kręci biznes to nikomu nie jest potrzebne, a tylko szkodzi rolnikom i przede wszystkim ludziom którzy mieszkają przy samym zbiorniku przy zaporze, bo woda prawie podmywa im podwórko. Chociaż oni pewnie też dostali coś w łapę że się w ogóle zgodzili.
U nas jest zapora na rzece, ale zapora należy do gościa co ma elektrownie wodną i od tej pory jak wubydowano tą elektrownie, to nie działało to tak jak powinno. Jak jest sucho to zapora jest zamknięta, a jak są ulewy to gościu ją otwiera i wszystkie łąki zalewa. Do tego zniszczył główny kanał doprowadzający wodę z rzeki do rowów. Martwi się tylko o swój interes. Z końcem lat 80-tych ktoś dostał w łapę i dał takiemu na rzece zrobić elektrownie. Według mnie to ten kto to zrobił, dziś powinien siedzieć w kiciu.
Jestem pewien, że na 75% łąk torfowych w Polsce, nie ma już żadnych zastaw i systemów zalewowych, a jeśli są to i tak nie działają bo nikt o to nie dba. U nas gdzieniegdzie są jeszcze pozostałości po zaporach, ale tylko betonowe, bo te drewniane już dawno zgniły. Nic nie działa już od lat 90-tych i jak są mokre lata to trawy są znikome i na dodatek nie ma szans na wjazd ciągnikiem. W tym roku ile deszczu było to każdy wie, a drugi pokos nawet lepszy niż pierwszy. W rowach wody praktycznie nie ma.
Tutaj rośnie już trzeci pokos na torfie, bez opadów no i bez nawożenia po zebraniu drugiego. Łąka zadbana to coś urośnie. Zdjęcie robione tydzień temu
Te trzyosiówki oryginalnie mają po 8,3 m. Tak więc troszkę trzeba podłogę przedłużyć do 9 m i jest git. Największy opór w tych przyczepach stawiają te koła, ale zawsze można wstawić coś innego, chociaż póki co ja i tak bym to targał Valtrą więcej różnicy by to nie robiło
No dokładnie, 13,7 m to już sporo i ani tym na podwórku się nie zawróci. A czasami nawet wyjazdy z pól są zbyt wąskie żeby takim zestawem zawinąć.
https://www.olx.pl/oferta/przyczepa-rama-3-osiowa-resor-CID757-IDvdkw1.html#4b2e541668 Coś takiego jest w zupełności wystarczające. Po dorobieniu ukośnych szczytów można na nią śmiało włożyć na długość 7 belek 130 cm
Mowa tu o przyczepie a nie naczepie. Naczepa jest bardzo niewygodna. Jestem pewien, że mimo swojej wagi, taką przyczepę ciężarową ciągnie się lżej niż taką Pronarkę czy Wieltonkę na kołach 17 cali. Te nowe koła jak tu na zdjęciach są już dobre, ale te starsze to tragedia. W mokrym się zatrzymują. A po drugie zawsze mogę założyć do tej ciężarowej koła w tą płaską jodełkę 22,5 cala. Dużo nie zrobią już różnicy przy kosztach remontu
No strasznie drogie te lawety, dlatego zastanawiam się nad ramą ciężarową na trzech osiach i 24 ton DMC. W okolicach 10 tys można już coś takiego znaleźć, do tego drugie tyle na remont i mamy wytrzymałą lawetę za połowę ceny nowej
Piękne baliki Zadowolony jesteś z tej Pronarki? Brałeś pod uwagę jakąś inną markę? Mi 3-osiowa Zasławka wpadła w oko, tylko ciekawe jak z wytrzymałością, bo co do Pronarek to zdania są trochę podzielone
To jest na torfie? U mnie przy rzece identyczna trawa była, nawet bez deszczu. Niestety przy większych opadach zalewa wszystko i właśnie lepsze zbiory są jak nie pada, niż jak jest mokry rok
Wujek miał rp200, właśnie bez rotora. Przy prasowaniu słomy ważna jest prędkość. Materiał nie może być podawany do komory wolniej niż kręci się bela. W starych walcówkach jeszcze nie było wielkich problemów jeśli było więcej słomy i non stop był ten materiał w podbieraczu. W prasie z rotorem materiał jest szybciej wpychany do komory i pewnie dlatego belki mało kiedy się zatrzymują
Miałem Claasa Rollanta 66 to również nie dało się tym słomy prasować w upał. Welger rp200 również nie najlepiej sobie radziła w słomie. Niby od modelów 220 jakoś to poprawili.
Śmieszne jest to, że nie rozumiesz opisu... Tu chodzi o porównanie walców do łańcucha, bo każdy twierdzi, że walcówka słomy ni cholery nie dobije i w dzień nie da się prasować. Mimo że sipma była łańcuchowa to nie dało się prasować do pełnego zgniotu bo belka się zatrzymywała i zrywało zabezpieczenia. Tu nie chodzi o porównanie materiału i wykonania w obu prasach
@Ursusc385 a czy to zdjęcie wygląda, żeby było robione po 20? Ostatnie upały ponad 30 stopni i prasowałem tylko w dzień, przeważnie od 11 do 20, bo potem wchodziła rosa i bele prasowane na rosie po tej prasie robiły się w środku białe bo były zbyt mocno zbite. Słomę zawsze prasuję jeden dzień po koszeniu więc wilgoci to w niej nie ma żadnej. A po drugie na YT jest filmik z prasowania jakby ktoś nie wierzył że się da tym prasować w dzień. Przy siatce AGCO (Tama) i owijaniu 2x, nie zauważyłem żadnego puszczania sitaki. Przy hellasnet już tak i trzeba było zwiększyć do trzech obrotów, dlatego poważnie to przemyślę zanim następnym razem będę kupował siatkę.
I tak dla jasności. Nie żadne chropowate walce, bo te w ogóle nie chcą słomy kręcić, ale karbowane, wytłaczane a nie z naspawanymi prętami jak w większości walcówek.
Oczywiście muszą tu się znaleźć tacy, którzy mimo twardych "dowodów" i tak stwierdzą co innego, bo przecież wiedzą lepiej, bo jakaś inna prasa sobie nie radzi Dodam, że znajomych Lely, jedna 235 a druga 245, również radzą sobie znakomicie w suchej słomie
Podkręciłem na max śrubkę w pompce i widać, że filce są lekko mokre, ale i tak słabo smarują, za to wężyki zaczęły się mocniej pocić. Co kilkadziesiąt bel leję olej prosto z bańki na łańcuchy. Po robocie zadzwonię do serwisu żeby to wymienili
Tak, zdarzyło się, że raz się zatrzymała, ale tylko w jęczmieniu gdzie z 1 ha ukulałem jedną belę. Słomy to więcej tam zgubiłem za prasą niż zebrałem Ale jeśli chodzi o inne rodzaje słomy to nie było żadnych problemów. No i oczywiście w lepszej jęczmionce idzie równie dobrze
Wiadomo, nigdy to nie będzie to samo co po pasówce, ale tutaj chodzi o ten fakt, że w porównaniu do innych walcówek, Mchale radzi sobie w słomie tak samo dobrze jak w sianokiszonce
Na słabsze gleby to chyba Borowik jest odpowiedni. Ja miałem w ubiegłym roku na V klasie to aż oko cieszyło. Tyle, że poprzedni rok sprzyjał zbożom na każdej glebie