Niemcy mają fabryki, inżynierów, doświadczenie, fundusze, dojścia, rynek zbytu, marki, technologię. Polacy większości z tych rzeczy nie mają.
1. Czy w Polsce jest fabryka mogąca produkować silniki dla rolnictwa? Może jedna, może. I ile trzeba pieniędzy, żeby taka fabryka mogła je produkować? W ch*j.
2. Raczej ciężko byłoby znaleźć porządnego i bezrobotnego inżyniera, a raczej ich zespół, którzy by opracowali silnik spełniający aktualną normę spalin.
3. Wdrożenie do produkcji silnika, od projektu, do gotowego motoru, trwa dobrych kilka lat. Pierwsze projekty pewnie nie miałyby nic wspólnego z gotową jednostką.
4. Która polska firma ma taki kapitał, żeby utopić na kilka lat miliony złotych, bez pewności, że to w ogóle się zwróci? Raczej żadna, która chce pozostać na rynku.
5. Jak już ten silnik by powstał, to inni producenci nie pozwolą, żeby ktokolwiek go kupił. Jedynie polskie firmy mogłyby z niego korzystać i ewentualnie małe zagraniczne.
6. Za granicą nikt by i tak nie chciał kupić silnika od nieznanego producenta, który to zrobił swój pierwszy silnik. Nie w tych czasach.
Jedyna więc opcja, to produkcja "niemieckich" silników w Polsce.
Czy wystarczająco uzasadniłem?