auta na prąd nie są przecież żadną nowością, były chętniej wybierane ze względu na prostszą budowę i eksploatację juz pod koniec XIX wieku
niestety, nadal nie mamy technologii, aby zwiekszyć realnie zasięg elektrycznych aut i skrócić czas potrzebny na uzupełnienie energii
co do usterkowości - same auta spalinowe nie są specjalnie bardziej usterkowe niż elektryki, natomiast w spalinowych najczęściej problematyczna jest tzw "ekologia" oraz podzespoły celowo produkowane tak, aby wytrzymac tylko określony przebieg i się zepsuć, tak na przykład produkowane są alternatory czy rozruszniki
Z dobrych wiadomości - UE w końcu się w tym połapała i ma z tym "walczyć", zobaczymy, jak im to pójdzie, może nasze wnuki tego doczekają.
Jeśli chodzi o jazdę pojazdem elektrycznym, to każdy, kto jechał np elektrycznym trolejbusem w Lublinie wie, jaki one mają potencjał, a każdy, kto chociaz kilka dni użytkował takie auto w gorące lato czy w zimę, zna ich podstawowe wady.
Jesli uda się opracowac zkumulator, który będzie można napompowac energią w 15 minut, da zasięg około 400-500km (tyle większości Kowalskich wystarczy do życia), trwałość minimum 10 lat i możliwość 100% recyklingu , w cenie, równej autom popularnej klasy spalinowej, to może elektryfikacja się upowszechni
Pod warunkiem, że ceny energii nie skoczą w górę o kilkaset procent a sieć przesyłowa wytrzyma