Jestem z pokolenia, które będzie przechodzić niedługo na emerytury i powiem ci, że nie będzie wesoło, bo większość "tak zwanych" biznesmenów, co kombinowała ze skąłdkami, teraz skrobie się w głowę, bo za wiele nie odłożyli, emerytura będzie głodowa, a i zdrowie szwankuje, żeby pracować do 70 czy 80 roku życia i zachować poziom zycia, bo się do tej pory zdrowia nie szanowało, bo człowiek "młody i silny"
Młodzi dziś myślą inaczej, niż ci się wydaje - wolą etat niż B2B, bo widzą, do czego doszli ich rodzice, czyli - do niczego, w każdej chwili państwo może spowodować, że twoja działalność nie będzie miała sensu i stracisz wszystko. Tak samo może państwo położyć łapę na rachunku w banku. COVID pokazał, że nagle z dnia na dzień możesz stać się pariasem, bo nie wypłacisz papierków w bankomacie.
To też prowadzi do prostej konkluzji - po comieć dzieci, skoro wszystkim dookoła one przeszkadzają a państwo tylko karze za ich posiadanie kolejnymi obowiązkami, nic nie dając w zamian, a na starość jako kobieta mam wyrwane z życiorysu kilka lat. Osoby, które nie mają dzieci mogą odłożyć w czasie, który by zajeło ich wychowanie kupę kasy. Tak wychowaliśmy pokolenia, że liczy się tylko kasa. Jak przyjdzie do emerytury, to wyborcy stwierdzą, że nie ma emerytur, tylko darmowa, fundowana przez państwo eutanazja, obowiązkowo