Jak mi się syn rodził w 2013 roku to 20 marca ledwie do domu wróciłem, taka śnieżyca była i okropny mróz. Z tydzień później położna przyjeżdżała do domu to śniegu po jaja było. Pamiętam, bo na widok wjeżdżającej na podwórko karetki bez duchu wracałem do domu z lasu. Okazało się, że rutynowa kontrola położnej. Ale kto wiedział, jak to pierwsze dziecko było.... Zawsze na pierwsze się chucha, kolejne to już tylko aby w wodzie nie leżało i tyle opieki.
Wracając do tematu @Strongman jeszcze marzec może nieźle zaskoczyć z mrozami i śniegiem. W tym roku owsy zimowe mogą być dobre, bo mają okrywę. W zeszłym golutkie i jeszcze mrozem dostały z wiosny. I nas kto miał to wyorał, bo zmarzły do gołej ziemi.