Nic nie gniło, nie miało kiedy. Kiedys to owijałem aby folia zlapala (8-10 obrotow) i tez było dobrze. W tym roku do maja przeciągnąłem, bo zimą srogie mrozy i zamarzało to zapach szedl z tego ostry, bo ukisło, ale nie zgniło. Przewaznie luty-marzec towar sie konczył, to nie zdązyło zakisnac od listopada bo temperatury niskie, normalnie zielone, jak swiezo skoszone było. Tylko to trzeba mieszac z sianem/słomą, bo same to za mokre.
A widzisz jakie to łąki? Jak żyje to takiej biedy jak na zdjęciu nie widziałem, a zwłaszcza z pierwszego pokosu. Wolałbym po żniwach zasiać jakiś poplon, chociażby sam owies w talerzówkę i zwałować, niż to co na zdjęciu zbierać. Tym bardziej, że opas kiszonkę z owsa żre jak durny. I według mnie, lepsze niż trawa z torfu raz, że dużo chętniej to jedzą, a dwa nie ma smrodu torfu i syfu na stole paszowym, jak ktoś grabi 7 zgrabiarką. Jedyny minus to waga, bo ciężkie jak sku*wysyn.
Linki idą tylko do przełączania obrotow wałka i do ręcznego hamulca, według mnie ciegna o wiele lepsze rozwiazanie
Ja czepiam łancuszkiem za raczke od cbma na lączniku, przez co bolec ktory blokuje kulę jest otwarty, celuję na kulę i opuszczam łącznik, wtedy bolec wskakuje i zapięte, według mnie najlepszy sposob, najbezpieczniejszy. O ile maszyna na to pozwala, bo nie przy każdej tak da się zrobić
Z kabiny, przynajmniej w moim nh jest to bardzo wygodne przy podczepianiu jak i odpczepianiu, łańcuszek dolączony do ciegla sprawdza się w 100%, uchwyt dorobilem na wzór oryginału, podczepienie lącznika trwa 10 sekund, gdzie wcześniej czlowiek sie nawqrwiał przy kreceniu
Zeby z zewnatrz sterowac musiałbyś miec elektrozawory, lub możliwość sterowania dzwignia blisko szybkozlączy, dla mnie bez sensu, w jednej rece lańcuszek druga ruszasz dźwignia i wrzucasz hak na jajko
Cisnienie nie zluzuje, bo masz zamki hydrauliczne i musisz wyczuc w którym momencie jest "luźno"