Uprawa bez hodowli pewnie. Słomy i innych resztek sporo zostaje. To wszystko ma w czym żyć. Plus ograniczanie zabiegów, i dbanie o glebę. Struktura się poprawia, ale i życie w niej. Jak rolnicy starej daty u nas uprawiają swoje kawałki, to ziemia jest czysta. Wręcz sterylna. Chwastów nie ma, myszy nie ma. Nawet kretowisk nie ma. Tylko, że ziemia np. od mojej za miedzy jest dużo jaśniejsza. Więc coś za coś.