No jak Ci tyle wystarczy no to i dobrze, wiadomo, każdy ma inne podejście do danego tematu A co do tego, że niby jak się za długo wybiera to się psuje, to prawdę powiedziawszy to nie zauważyłem tego zjawiska u siebie, kukurydzę z poprzedniego roku zacząłem w połowie listopada, a skończyłem 2 września, i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że tych strat było bardzo mało, bo nie oszukujmy się ale całkowicie strat nie da się wyeliminować, nawet jakbyśmy bardzo chcieli to i tak zawsze będzie te kilkanaście kg straty. Nie mniej jednak teraz będę starał się dążyć do tego, aby kukurydzę skarmiać cały okrągły rok (ostatnie dwa lata prawie się to mi udało) no i żeby zapas kiszonki z kukurydzy z ubiegłego sezonu był na te pół roku do przodu, by nowa kukurydza te wspomniane pół roku leżała i się odpowiednio zakisiła i wtedy jak to mi się uda wprowadzić w życie to będzie bajka
u mnie zeszły rok też dużo strat nie miałem ale grzało się już ostro w maju, i ta ciągła walka z myszami. u mnie problem trochę mam z ubijaniem bo zawsze mam biedę nadążyć :P kurde albo ta pryzma jest bardzo niska, albo ta kukurydzy nie dość że mega gęstwa to jest 3m+ :D ziemia nie bo potem klnę zima że nie idzie odwalić, a jakoś nie zauważyłem żeby opony coś dawały, mam wrażenie że jak się psuje to właśnie tam gdzie opony heh. ja też symbolicznie opon, i zwykle odorac i boki podsypie, całej nie bo potem dużo roboty przy wybieraniu :)